Zbyt duża ilość czarnej żółci w organizmie – to najstarsza z teorii na temat przyczyn depresji. Chorobę tę, która potrafi przynieść więcej cierpienia niż ból fizyczny i z powodu której co 6. pozbawiony terapii chory popełnia samobójstwo, przez całe wieki lekceważono lub „leczono” dziwnymi, nieskutecznymi metodami. Egzorcyzmy, rosół z kury lub przymusowy sen – to niektóre przykłady. Dziś uczeni wskazują m.in. na lek o nazwie tianeptyna. O historii depresji opowiadał 24 lutego prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie, jeden z najbardziej zasłużonych polskich popularyzatorów nauki.
.

Choroba czarnej żółci

1030147_81031705Historycy są pewni, że problem depresji znany był już Sumerom ok. 2600 roku p.n.e. i starożytnym Egipcjanom.

Jako pierwszy za chorobę uznał go grecki lekarz Hipokrates (460-377 p.n.e.), zwany ojcem medycyny. 2400 lat temu Hipokrates opracował teorię 4 fluidów w organizmie człowieka. Te fluidy to: flegma (śluz), żółć żółta, krew i żółć czarna. Na podstawie tej teorii Hipokrates wyznaczył następnie 4 typy temperamentu człowieka: flegmatyk (przewaga flegmy), choleryk (przewaga żółci żółtej), sangwinik (przewaga krwi) i melancholik (przewaga żółci czarnej).

Jak tłumaczył Hipokrates, kiedy równowaga między fluidami zostawała zakłócona i przewagę uzyskiwała żółć czarna, u człowieka rozwijała się melancholia, czyli depresja psychiczna – pojawiały się apatia, smutek, przygnębienie, niechęć do życia.

.

Egzorcyzmy, rosół czy elektrowstrząsy?

„W średniowieczu sądzono, że depresja to objaw działania złych duchów, opętania człowieka przez demony, więc do +leczenia+ tego stosowano egzorcyzmy” – opowiadał prof. Vetulani.

W XVIII wieku nadworny lekarz francuskiego króla Ludwika XV w celu leczenia objawów melancholii zalecał podawanie rosołu z kury.

Z kolei w wieku XIX usiłowano rozwiązywać ten problem metodą hydroterapii – przygnębionych życiem melancholików wysyłano do nadmorskich uzdrowisk, gdzie bogate w minerały wody miały usuwać ich smutki potasem i jodem.

Przełom XIX i XX stulecia przyniósł psychoanalizę, której sposobami także próbowano walczyć z depresją. Na początku XX wieku specjaliści wpadli na pomysł, by leczyć ludzi z melancholii metodą przymusowego snu. W latach 20. do terapii depresji wprowadzono elektrowstrząsy.

.

Prozac i Tianeptyna

104715_4147W latach 50. dwaj psychiatrzy, Nathan Kline i Roland Kuhn, odkryli leki przeciwdepresyjne – iproniazyd i imipraminę. Było to już znacznym krokiem w światowej walce z depresją.

Od końca XX wieku karierę na świecie robił antydepresyjny lek Prozac (fluoksetyna), stosowany w przebiegu łagodnych i średnio nasilonych depresji, wprowadzony do sprzedaży w 1988 roku przez amerykańską firmę farmaceutyczną. 

Obecnie lekiem, z którym naukowcy wiążą spore nadzieje, jest tianeptyna – tłumaczył prof. Vetulani. Tianeptyna to przeciwdepresyjny medykament stosowany głównie w leczeniu lekkich stanów depresyjnych. Lek ten zwiększa plastyczność mózgu. W depresji dochodzi bowiem do utraty plastyczności mózgu (plastyczności neuronalnej).

Plastyczność oznacza zdolność mózgu do dokonywania stosownych zmian adaptujących go do nowych okoliczności, m.in. do  tworzenia uprzywilejowanych dróg obiegu informacji w mózgu. W wyniku zmian plastycznych mózgu, neurony kory mózgowej z wiekiem rosną lub degenerują się. Procesy neurorozwojowe można pobudzać, zmuszając neurony do pracy, np. przez bombardowanie człowieka nowymi wrażeniami.

.

Nie wolno lekceważyć 

Według prof. Vetulaniego, co 5. kobieta i co 7. mężczyzna ma w życiu przynajmniej jeden epizod depresyjny.

W 1890 roku holenderski malarz Vincent van Gogh, sam cierpiący na depresję, namalował obraz przedstawiający mężczyznę w depresji, pozbawionego nadziei na poprawę swego stanu. Na depresję cierpieli także brytyjski mąż stanu Winston Churchill oraz amerykański pisarz Ernest Hemingway – który zakończył życie samobójstwem, i wielu członków rodziny Hemingwaya.

„Depresja odbiera radość i chęć do życia” – mówił profesor Vetulani. Do objawów depresji należą utrzymujące się: obniżony nastrój, brak energii, brak zainteresowań i radości, pesymizm, brak wiary w siebie, zaburzenia snu i apetytu, poczucie winy, zła koncentracja, myśli samobójcze.

Objawów tych lekceważyć nie można. W około 15 proc. przypadków nie leczona depresja kończy się samobójstwem chorego – ostrzegł profesor.

.

Nie pij, gdy jesteś smutny

1269145_41051931W ramach Dnia Otwartego Forum Przeciwko Depresji wykład wygłosił także dr Bogusław Habrat, szef Zespołu Profilaktyki i Leczenia Uzależnień w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Mówił o zależnościach między depresją, a nadużywaniem alkoholu.

„Depresja znacznie zwiększa ryzyku wystąpienia u człowieka problemów alkoholowych” – powiedział dr Habrat.

Ludzie piją, by poprawić sobie nastrój; aby pod wpływem alkoholu zyskać iluzję, że życie jest lepsze, niż wydaje się na co dzień, na trzeźwo. Takie picie, gdy alkoholu nadużywa się systematycznie, stwarza poważne niebezpieczeństwo. Mieszanka depresji i alkoholizmu prowadzi bowiem do wzrostu ryzyka samobójstwa.

Najbardziej narażone są kobiety. W czasie depresji problemy alkoholowe pojawiają się u 40 proc. kobiet. „Zjawisko +samoleczenia się+ przy pomocy alkoholu jest częstsze u kobiet. Sięgają one po alkohol z powodu depresji trzy razy częściej niż mężczyźni” – wyjaśnił dr Habrat.

.

***
Wykład prof. Vetulaniego odbył się w sobotę 24 lutego, w Warszawie, w ramach Dnia Otwartego Forum Przeciwko Depresji.

PAP – Nauka w Polsce, Joanna Poros
Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Komentarze