Berlin, V. SED-Parteitag, 5.TagPo wojnie Kadar zaczął piąć się w górę. Najpierw został zastępcą sekretarza generalnego Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, później ministrem spraw wewnętrznych. Ale w 1951 roku sam trafił do więzienia, oskarżony o współpracę z kilkoma wywiadami i za sprzyjanie Tito, co wówczas wśród prosowieckich komunistów było uważane za najcięższą ze zbrodni. Nic więc dziwnego, że skazano go na dożywocie, a podczas śledztwa torturowano. Jak wielu innych komunistów z Europy Środkowej, uratowała go śmierć Stalina. Komunistyczne kazamaty opuścił w 1954 roku, przywrócono mu członkostwo w partii, ale przez dwa lata trzymano z dala od władz centralnych. Owszem, sprawował partyjne funkcje, ale mocno drugoplanowe.

Przełomem dla Kadara był rok 1956. Został wicepremierem w gabinecie Imre Nagy’a oraz przewodniczącym Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, utworzonej w miejsce skompromitowanej Węgierskiej Partii Pracujących. Nagle jednak, 1 listopada 1956 roku, przeszedł na drugą stronę barykady i stał się przeciwnikiem Nagy’a. Asumpt do tego kroku dała rozmowa Kadara z Ferencem Munnichem, ambasadorem Węgier w Moskwie, który z polecenia Kremla prawdopodobnie przedstawił mu następujący dylemat: albo ustąpi z rządu i po nieuchronnej interwencji radzieckiej zostanie dyktatorem Węgier, albo Rosjanie ponownie powierzą tę funkcję Matyasowi Rakosi’ emu, stalinowskiemu komuniście, który rządził nad Dunajem od 1947 do 1953 roku i był jednym z najkrwawszych dyktatorów w sowieckiej Europie. Nie była to chyba jednak informacja prawdziwa, już wcześniej Beria oświadczył Rakosiemu, że „Węgry miały wielu cudzoziemskich królów, ale króla żydowskiego tolerować nie będą”, a co ważniejsze jego przeciwnikiem był sam Chruszczow. Mimo to, po rozmowie z węgierskim ambasadorem w Moskwie Kadar opowiedział się po stronie ZSRR, poleciał do Moskwy i wkrótce został premierem powołanego w miejscowości Szolnok, prosowieckiego Rewolucyjnego Rządu Robotniczo-Chłopskiego. Na początku listopada 1956 roku ten rząd, przywieziony na bagnetach radzieckich żołnierzy do Budapesztu, objął na Węgrzech władzę.

Kadar był dziwnym komunistą. Głosował za neutralnością Węgier i za wprowadzeniem systemu wielopartyjnego. Później był jednym z tych, którzy „zaprosili” Armię Czerwoną, aby zdławiła antysowieckie powstanie. Kolejnym krokiem było wprowadzenie – w 1966 roku – Nowego Mechanizmu Gospodarczego i liberalizacja życia politycznego. Kadar mawiał, że „ludzie nie są po to, byśmy testowali na nich marksizm”, a jego hasło „kto nie jest przeciw nam, jest z nami” wzbudzało wówczas entuzjazm w Europie Środkowej i było wzorem liberalizmu w obozie sowieckim. Nie mniejszym niż „komunizm gulaszowy”, bo na Węgrzech znacząco zwiększono nakłady na konsumpcję. Z dobrymi efektami, poziom życia był wówczas nad Dunajem najwyższy w całym „miłującym pokój” obozie. Ale Kadar na spotkaniach przywódców partii komunistycznej unikał rozmów na ten temat bojąc się, aby Węgry nie stały się przedmiotem nadmiernego zainteresowania Moskwy i innych bratnich krajów. Willy Brand, były kanclerz Niemiec, socjaldemokrata, ocenił Kadara w swoich pamiętnikach bardzo pozytywnie: „W czasach kiedy jeszcze nikomu nie śniło się o wielkich przemianach na Wschodzie, zrobił on co nieco dla swojego narodu, w każdym razie udało mu się zapobiec najgorszemu”. Jednocześnie jednak Brand dodał, że Janos Kadar „a nie strona sowiecka złamał obietnicę listu żelaznego dla Imre Nagy’a i jego towarzyszy, którzy schronili się w ambasadzie jugosłowiańskiej”. W efekcie Imre Nagy został zamordowany i pochowany w bezimiennym grobie.

W przeciwieństwie do swoich druhów-przywódców państw bloku sowieckiego, Kadar nie lubił celebry. Partyjne uroczystości, w tym te największe, czyli kolejne zjazdy partii komunistycznej, były ograniczane do niezbędnego minimum. W gabinecie Kadara wisiał obraz przedstawiający spotkanie liderów ruchu komunistycznego, wśród nich także Mao Tse Tunga. Sowieccy dygnitarze niejednokrotnie zwracali uwagę na niestosowność malowidła, ale mimo wielokrotnych napomnień węgierski polityk obrazu nie zdjął. Ale Moskwa miała też poważniejsze zarzuty wobec Kadara. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych KGB skarżyła się na bardzo duży odsetek Żydów w organach bezpieczeństwa i w partii. „Czynnik pro-syjonistyczny okopał się w partii, strukturach państwa i organizacjach społecznych”. Był to wówczas zarzut bardzo poważny.

Za Janosem Kadarem polscy przywódcy nie przepadali – podejrzliwie patrzył na niego Władysław Gomułka, bojąc się odejścia od komunistycznej ortodoksji, nie lubił go Edward Gierek. Być może przyczyną niechęci tego ostatniego było to, że węgierski komunista był bardzo konkretny, nie lubił gołosłownego gadania. Kiedyś, gdy Żiwkow zapytał go, czy jego zdaniem MacJános_Kádár_(fototeca.iiccr.ro)edończycy to osobny naród (jak mówił Tito), czy tylko bułgarska grupa etniczna, Węgier odpowiedział: „Towarzyszu Żiwkow, ja nie mógłbym powiedzieć, że dogłębnie i w pełni poznałem problemy społeczeństwa węgierskiego, a wy oczekujecie ode mnie, bym wypowiadał się w tak skomplikowanej dziedzinie dotyczącej innych narodów”. Żiwkow zresztą też nie lubił Kadara, już w latach osiemdziesiątych, pozbywając się kolejnego współpracownika, publicznie oskarżył go o „kadaryzm”. Być może zresztą niechęć Gierka do Janosa Kadara brała się stąd, że zaraz po wyrzuceniu Gomułki, węgierski przywódca przysłał „Wiesławowi” życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. To był w sowieckim obozie gest niespotykany, bo norma przewidywała, że „były” był były na zawsze i do spodu. Rzecz charakterystyczna – we wrześniu 1980 roku Edward Gierek nie dostał od Kadara ani kwiatów, ani życzeń.

Powodów niechęci Sztygara do węgierskiego przywódcy mogło być zresztą więcej. Pod koniec lat siedemdziesiątych Gierek – przytaczając liczby uczestników pochodów pierwszomajowych – chwalił się Kadarowi wielkim poparciem, którym jakoby cieszy się w kraju PZPR. Węgier trzeźwo zauważył, że zaraz po wojnie na wiec organizowany przez komunistów w Budapeszcie przyszło dwa razy więcej osób niż na podobną imprezę antykomunistycznej Partii Drobnych Rolników. Ale to ona w wyborach, wówczas jeszcze rzeczywiście demokratycznych, wygrała. Gierek, zwłaszcza Gierek z drugiej połowy lat siedemdziesiątych, takiego pouczania nie lubił.

Janos Kadar rządził Węgrami do 1988 roku. Rok później, w lipcu 1989 roku, zmarł.

.

Piotr Gajdziński

Komentarze