Walki ze Słowianami dla ich oponentów zawsze wiązały się z olbrzymim ryzykiem. Ciągłe ataki na ich osady bardzo szybko nauczyły ich nie tylko skutecznej obrony, ale i ataku. Na Bałtyku o dominację na tym akwenie rywalizowały wyłącznie ludy słowiańskie ze skandynawskimi – Norwegią, Danią bądź Szwecją.

Początkowo jednak Słowianie i Duńczycy wcale nie byli największymi wrogami, można przypuszczać, że zawiązali oni Białowieski Park Narodowy 17nawet sojusz wojskowy, zwany braterstwem broni, przeciw Norwegom. Bałtyk stanowił w omawianym okresie strefę handlową i kontaktową. Nie wyklucza to wcale jednak zatargów na polu handlowym czy też religijnym. Działo się tak, ponieważ wyspiarze swoją niezależność utożsamiali ze swoją wiarą.

Jeżeli chodzi o samych Rugijczyków, to nigdy nie chcieli dołączać do związków słowiańskich – czy to obodrzyckiego, czy wieleckiego, woleli utworzyć własny sojusz plemienny, w którym to oni odgrywali by rolę hegemona. Ponadto czynnie przyczynili się do ich klęski nad Rzeknicą pod koniec X wieku. Działając na czele takiego związku, mogli by spokojnie tworzyć nie tylko floty, ale i armię złożoną z piechoty i konnicy, co ułatwiało by im ekspansję. Tak naprawdę dopiero po najeździe na Lubekę w roku 1110 zaczyna się okres ciągłych wypraw Rugijczyków.

Najbardziej rozpowszechnione i najlepiej opisane są konflikty z Duńczykami. Naturalną koleją rzeczy było przystąpienie do otwartych działań zbrojnych. Słowianie zawiązali silny sojusz, w celu opanowania Konungaheli. Do sojuszników zaliczali się książęta pomorscy na czele z Raciborem I. Cel wyprawy nie jest znany, wiadomo natomiast, że gród ten był prężnie rozwijającym się ośrodkiem handlowym, znajdującym się na pograniczu Norwegii i Szwecji. Cios w tak dobrze prosperujący ośrodek, mógłby znacząco osłabić pozycję wszystkich krajów skandynawskich. Możnaby zadać pytanie, dlaczego tak oddalony punkt mógłby godzić w interesy Danii. Odpowiedź jest prosta – mieszkańcy Konungaheli nominalnie byli poddanymi duńskiego króla Eryka II (1134-1137).

Gród był dobrze ufortyfikowany – od morza broniły go niezdobyte fiordy, od strony lądu – potężne wały30. Zakrojona na olbrzymią skalę wyprawa Słowian musiała być więc doskonale przygotowana – miała w końcu przebyć blisko 300 mil morskich przez niebezpieczne duńskie cieśniny. Flota miała liczyć blisko 650 okrętów z 44 wojownikami i dwoma wierzchowcami na pokładzie. Wydaje się to jednak niemożliwe, ponieważ ponad 28000 wojowników to liczba zbyt duża, jak na pojedynczą wyprawę. Dlatego też siły floty szacowane są na około 5000 wojowników.

Rugijczycy mieli wystawić około 1500 wojowników. To i tak ogromna liczba wojska, więc można zaryzykować stwierdzenie, że przygotowania logistyczne do wyprawy stały na wysokim poziomie. Słowianie znakomicie wykorzystali znajomość terenu. Dopływając praktycznie do wałów Konungaheli podzieli flotę na dwie eskadry – wschodnią odnogą rzeki dotarli do lepiej ufortyfikowanej, górnej części osady i tam wysadzili na ląd piechotę, natomiast płynąc zachodnią, zręcznie ominęli pale wbite w dno i wysadzili konnicę.

Sierpień roku 1136 nie był szczęśliwy dla obrońców Konugaheli – osada została całkowicie otoczona i po zaciekłej walce zdobyta. Pierwszą linię obrony stanowiła flota składająca się z przystosowanych do działań wojennych statków kupieckich, szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Słowian. Obrońcy jeszcze na nabrzeżach próbowali odsunąć okręty Racibora od brzegu, miotając kamieniami i oszczepami, jednak niesamowity napór Słowian zmusił ich do uległości.

Swoim zwyczajem Słowianie zaproponowali spokojne opuszczenie grodu przez mieszkańców w zamian za jego oddanie, jednak spotkali się z odmową. Wobec tego Słowianie zdobyli całkowicie osadę, zdolnych dopracy wzięli do niewoli a resztę pozbawili życia, podczas gdy sam gród ograbili i spalili.

.

Krzysztof Marcin Stachura

Komentarze