SzP_Toru+ä-8W Toskanii warto zobaczyć wszystko. Dwa tygodnie to stanowczo za mało, aby zgłębić tajemnice między innymi słynnej Pizy, Florencji, Sieny czy San Gimignano. Florencja nie bez powodu nazywana jest perłą Toskanii, a kolejne miasta mają cudowny klimat, który w połączeniu ze smakiem lodów i kawy czynią zwiedzanie czystą przyjemnością! Jednak te ogromne miasta, pełne turystów, kramów z pamiątkami i zabytków nie były jedynym celem podróży. Magiczną atmosferę Toskanii można poczuć najbardziej w maleńkich miasteczkach, po drodze chłonąc zapach cyprysów i malowanych złotem pól. Wśród ciągłych zachwytów i słońca, które istniało naprawdę, a nie jak o tej porze w lipcu w Polsce – gdzie pojawia się w podaniach i legendach, docierałem do najmniejszych miejscowości, siedząc na ławeczce wdychając zapach lawendy i fotografując. Czasem odprowadzany spojrzeniami tubylców przypominałem sobie, że tak naprawdę nie chciałem zwiedzać tego miasteczka i tak trafiałem do kolejnego.

SzP_Toru+ä-2W jednym z takich małych miasteczek – Masa Marittima spędziłem dwa tygodnie. Mieszkanie na samym szczycie włoskiej kamienicy. Cieszyło mnie to wprost proporcjonalnie do bólu łydek, po wspinaniu się na czwarte piętro kilka razy dziennie. Jednak przyjemny gwar i chłód, jakie gwarantował apartament wynagradzały codzienny wysiłek. 

Zakupy w malutkich sklepikach, osadzonych w głębi kamiennych budynków, espresso zamawiane przy barze i robienie zdjęć tuż o świcie to dla mnie magia Toskanii. Tam, nawet bariera językowa nie była uciążliwa. W końcu włosi są mistrzami gestykulacji. Rozumieliśmy się więc rewelacyjnie!

Włoskie dwa tygodnie spełniły moje oczekiwania co do pizzy, wina, soczystych owoców, włoskich zwyczajów i temperamentu.  Segniora Rafaella oczarowała mnie swoim makaronem z krewetkami, zwracając się do wszystkich włoskim odpowiednikiem słowa ‘kochaneczku’. Oliwa z oliwek i świeże owoce morza, w połączeniu z czerwonym winem, nie pozostawiały wątpliwości – byłem w raju. Oprócz makaronów, bardzo często jadłem pizzę, która w każdym regionie Włoch smakuje trochę inaczej. Moją ulubioną stała się pizza z rukolą i kaparami. Cienkie ciasto rozpływało się w ustach, a nasi polsko – włoscy przyjaciele serwowali do pizzy cytrynowe limoncello. 

SzP_Toru+äNocne spacery na uroczy rynek Massa Marritima, tuż obok oświetlonej katedry, wśród śmiejących się śniadych twarzy i lekkiego powiewu wiatru sprawiły, że przed wyjazdem, moja walizka była jeszcze cięższa, bo szybko pakowałem do niej wszystkie wrażenia i wspomnienia, które za chwilę będą tak potrzebne, aby nie zachłysnąć się polskim, ciężkim od oczekiwań i politycznych burz powietrzem

Może to wakacyjna aura i wspaniali, ciepli ludzie, sprawili, że w Toskanii pozostawiłem część swoich korzeni? A może po prostu ten region ma to do siebie, że trzeba tam wracać, żeby te korzenie pielęgnować?  Nie da się ich już bowiem wyrwać. Toskania przywołuje mnie do siebie cały czas. Jest jak syrena, która swoim śpiewem każe zbłąkanym wędrowcom iść ze swoim głosem. W przeciwieństwie do zgubnego śpiewu syreny, w Toskanii można się zanurzyć i utonąć całkowicie. To po prostu magia tego miejsca, której nie można wyrazić słowami. Zdjęcia są więc skarbem, w którym zaklęty jest cały urok włoskiego regionu.

.

Opowiedział Piotr Zarówny, spisała Katarzyna Zarówna

Fot.: Piotr Zarówny

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Przejdź na stronę Piotra Zarównego!

Komentarze