OLYMPUS DIGITAL CAMERAKiedy jesteśmy małymi dziećmi poznajemy nowe smaki. Niektóre potrawy stają się ulubionymi, niektóre prawdziwym koszmarem. Skoro przedwczoraj był dzień dziecka postanowiłam trochę powspominać dawne czasy i przypomnieć sobie to co uwielbiałam, jak również to, czego nienawidziłam najbardziej.

Pierwsze co przychodzi mi do głowy, przypominając sobie smaki dzieciństwa, to bułka z „małpą”. Tak – dobrze przeczytaliście – z „małpą”. „Małpą” nazywało się pewną wojskową konserwę. Z siostrą zawsze śmiałyśmy się, że jest to zmielona małpa. Tata pracował w wojsku więc od czasu do czasu miałyśmy okazję tę „małpę” jeść. Do dziś pamiętam smak świeżej bułki z masłem i moją ulubioną „małpą”.

Skoro jesteśmy już po śniadaniu przejdźmy może teraz do obiadu. Pierwsza potrawa obiadowa, która przychodzi mi do głowy to makaron z białym serem, cukrem i podsmażaną bułką tartą. Zawsze lubiłam sobie to wszystko razem wymieszać, porozgniatać i wtedy  smakowało to najlepiej na świecie. Jednak nie tylko mama szykowała moje ulubione potrawy. Moja babcia jest do dzisiaj kulinarnym mistrzem, trzeba więc  teraz o niej wspomnieć.

Mistrz – czyli babcia Danusia – potrafiła gotować dla każdego z nas inną potrawę na obiad. Dzwoniła, pytała kto na co ma ochotę i spełniała nasze wszystkie zachcianki. Kiedyś gotowała specjalnie dla mnie barszcz z jednego buraka. No właśnie – barszcz – to coś, co do dzisiaj kocham najbardziej. Babcia Danusia robiła zawsze wyjątkowy barszcz. Nigdy nie był czerwony, tylko różowy, bo zabielała go śmietaną i zawsze podawała go z ziemniakami. Niebo w gębie!

A co na drugie? Pierogi z mięsem. Pierwszy raz się do tego publicznie przyznam, ale jako kilkuletnie dziecko zjadłam na raz osiemnaście sztuk! Babcia zawsze sama mieli mięso na pierogi, potem wyrabia doskonałe ciasto i tak oto tworzy pierogi idealne. Śmiało mogę stwierdzić, że to właśnie moja babcia robi najlepsze pierogi na świecie i nawet Magda Gessler z pewnością by się w nich zakochała.

Oczywiście nie było tak, że wszystkie potrawy mi smakowały, więc teraz przyszedł czas na te, które do dziś przyprawiają mnie o dreszcze. Na pierwszym miejscu jest śledź w śmietanie. Nie wiem, czy mogłabym nienawidzić czegoś bardziej. Kiedy miałam pięć lat1146862_87999065 w przedszkolu panie podawały go na obiad razem z ziemniakami. Nie pozwalały zostawiać nam nietkniętego obiadu, więc nie miałam wyboru. Włożyłam do buzi tego nieszczęsnego śledzia i połknęłam go w całości żeby przypadkiem nie poczuć smaku. Po chwili jednak „oddałam” całą potrawę na talerz. Na szczęście od tamtej pory Panie już nie zmuszały mnie do jedzenia takich okropnych rzeczy. Uraz psychiczny pozostał do dziś i sam zapach śledzia w śmietanie przyprawia mnie o mdłości.

Kolejna i w sumie ostatnia znienawidzona przeze mnie potrawa również pochodzi z przedszkola. Co to jest? – jajecznica z kaszanką, którą dostawaliśmy na śniadanie. Szczerze mówiąc do dziś czuję ten okropny smak w ustach. Sam zapach kaszanki mnie drażni i z pewnością już nigdy jej nie spróbuję. A może ktoś, kto prowadzi przedszkole czyta właśnie ten artykuł? Ludzie! Zrobiliście mi krzywdę na całe życie! Nie zmuszajcie dzieci do jedzenia czegoś czego naprawdę nie lubią!

A teraz czas na Was! Może warto zrobić sobie taki mały research i przypomnieć smaki dzieciństwa? Dzień Dziecka to idealna okazja na przyrządzenie sobie ulubionej potrawy.

.

Ola Winiszewska, wesoleprzedszkola.pl

Komentarze