Slawenburg_Raddusch_(Raduš)_01Biorąc do ręki tę książkę, czytelnik spodziewać się może obrazu życia religijnego Słowian w starożytności i wczesnym średniowieczu aż do czasu przyjęcia przez nich chrześcijaństwa, a nawet poza ten próg, gdy występowały wielorakie postaci wzajemnego przenikania dawnej i nowej religii. Współistnienie wierzeń tradycyjnych i wnoszonych, ich stapianie w jedną kulturę świadomości społecznej trwa w krajach słowiańskich od wielu stuleci właściwie aż do naszych dni. Wianki puszczane na wodę i ognie rozpalane w noc świętojańską, obrzęd wokół ostatniego kłosa w polu, przywoływanie deszczu w czas posuchy – wszystko to utwierdzało i wyrażało postawę sakralną wobec zjawisk otaczających społeczność ludzką i przez nią tworzonych, a i dziś w niektórych ocalałych formach umacnia nadal tradycję zbiorowości. 

Tematem ogólnym książki jest religia słowiańska. Wykład skupiono jednak na próbie przedstawienia jej podstawowej bez wątpienia części, którąjest mitologia, taka, jaką uda się, być może, pokazać dla późnej doby pogańskiej i jej długo żywotnych następstw. Przez mitologię, stanowiącą część główną religii, rozumiemy system personifikacji, alegorii i symboliki, które wyrażały stosunek człowieka do świata. Tę jakże złożoną – także dla współczesnych nam ludzi relację objaśniały Słowianom i innym ludom podania, baśnie i opowieści. Pośród tych środków wyrazu, doświadczeń i pamięci zbiorowej, na uwagę zasługuje mit, który wyróżnia się swoją szczególną rolą społeczną. „Żywotny składnik kultury ludzkiej, nie jest błahą powiastką ale ciężko wypracowaną, aktywną siłą; nie stanowi intelektualnego wyjaśnienia ani obrazu artystycznego, ale to pragmatyczny dokument wiary pierwotnej i moralnej mądrości”

Termin „mit” w historii religii ma znaczenie węzłowe, choć jego użycie wykazuje zdumiewającą różnorodność interpretacjii definicji. Antropologia, psychoanaliza, socjologia, filologia i teologia używają go beztrosko lub przypadkowo. Konotacje są właściwie bez granic. Nowa mitologia porównawcza próbuje nadać mu nieco węższy – niemniej wcale elastyczny – sens techniczny. Mit oznacza narrację o bóstwach i istotach nadprzyrodzonych, przekazywaną przez ludy, wspólnoty etniczne, plemiona i rody po to, aby ująć w niej sens świata i ludzi w ich doświadczeniach zbiorowych i indywidualnych. Mity wyrażają we właściwych sobie, zróżnicowanych formach, zasady całego życia kultury. Powstanie kosmosu i rodzaju ludzkiego, zwycięstwa nad siłami zła i zniszczenia, zagadka śmierci, znaczenie i wartość ofiary, zmagania herosów – oto tematy, które wymagały refleksji, odpowiedzi i odpowiedniego do stanu samowiedzy zbiorowej ujęcia. Towarzysząc czynnościom religijnym, mity nierzadko odzwierciedlają odległą w czasie strukturę życia społecznego, choć mogły przechodzić znaczne przekształcenia swej szaty słownej i obrzędowej. Zapożyczenia kulturowe, nasuwanie się wielkich grup etnicznych na inne z własną tradycją mitologiczną wybitne uzdolnienia mitotwórcze niektórych ludów i ich grup sakralnych przyczyniały się do wzbogacenia zasobu wierzeń.

Ale znamy też uwiąd mitu, jego degradację aż do poziomu aluzji czytelnej z niemałym trudem w bajce ludowej, jego zepchnięcie z właściwego mu wysokiego miejsca w świadomości religijnej przez nowy, zakorzeniający się głęboko system, jak stało się to udziałem zoroastryzmu, a w dwadzieścia wieków potem – chrześcijaństwa. 

Rzutując porządek naturalny i społeczny w świat wyobrażeń saItalnych, mity wyrażały chwiejną równowagę i zakłócenia, nadzieli i nieuchronności losu społecznego i osobistego. Objaśniałyje po-,lawami i działaniami istot nadprzyrodzonych wyposażonych w imiona i szczególne cechy zewnętrzne oraz moralne. Podaniom towarzyszyły przepisy magiczne, zalecenia kultowe i odpowiednio budowane rytuały, służące zachowaniu, przywróceniu bądź uzyskaniu właściwego ładu rzeczy i spraw ludzkich. Obrzęd i mit były dwiema nierozerwalnymi postaciami sensownej interpretacji rzeczywistości w kategoriach uświęconych norm etyki indywidualni!iwspółżycia społecznego, a także środkami wyrażania stosunku ludzi do przyrody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMyśl mityczna jest szczególnym rodzajem myślenia, w odczuciu jej twórców równie poprawnym i uzasadnionym juk nasze myślenie jest dla nas. Tworzyło ono wówczas obraz tego, co otacza człowieka i co w nim tkwi, obraz, z którego czerpać mógł wskazania na codzień, jak ma się zachować i jak działać. Ujawniała się w tym, dzięki fantastyce i niezwykłym skojarzeniom, poetycka siła mitu, oddziałując zarówno na przeżycie, jak na poznanie ludzkie i obejmując – jak powieść dzisiejsza—sytuacje w swej istocie rzeczywiste, bo modelowe. 

Powyższe rozumienie mitu rozszerza więc jego zakres w stosunku do takiego pojmowania sprawy, które od mitologii słowiańskiej wymagałoby literackiej obróbki podań o bogach, podobnej do tej, taką znamy z utworów indyjskich lub greckich. Wyrosłe z rozbudowanego i dość zwartego systemu wielobóstwa wysokich kultur i zróżnicowanych wewnętrznie społeczeństw przekazy te, utrwalone czasem bardzo wcześnie na piśmie, są zbyt wysoko rozwiniętym zbiorem odniesień, aby porównywać z nim niezbyt spójną i nierzadko dla nas mgławicową strukturę wierzeń słowiańskich wywodzących się z bytu plemiennego. Jego przekształcenie w inne formy życia społecznego wraz z powołaniem państw monarchicznych splotło się z przyjęciem chrześcijaństwa, które tolerując kulturę tradycyjną zdecydowanie przeciwstawiało się jej wyższym
formom religijnym, a więc i mitologicznym.

Nie rezygnując z góry z rekonstrukcji, która ujęłaby religię słowiańską w całość, nie uchylimy się od zbadania mitów zarówno wielkich, jakdrobnych, czasem wręcz szczątkowych, które należeć mogą do kilku struktur przez nią wchłoniętych. Ich śladami są czę-sto nie same mity, aleobrzędy. Jednak tam, gdziebył obrzęd, był zawsze jakiś mit. Oba zjawiska porządkowały życie ludzkie. Stąd też, ze sprawniejszego niż dotąd rozpoznania rytuałów, płynie nadzieja, że o mitologii Słowian da się niemało powiedzieć.

Znajomość słowiańskiej tradycji religijnej w dobie starożytnej i wiekach średnich pozostanie pełna luk. Wypływa to z charakteru
źródeł pisanych i archeologicznych, skąd wypada nam ją czerpać. Krytyka – i hiperkrytyka – uprawiana przez badaczy w wieku XIX
i XX ujawniła to bezlitośnie. Wynikiem ich dzieł i studiów, przeważnie nadal użytecznych, jest obraz mitologii słowiańskiej, który
przyrównać by można do gęstej puszczy. Przeciskają się przez nią i wychodzą na światło nieliczne wielkie bóstwa, mniej czy lepiej czytelne w tekstach źródłowych, które je poświadczają rzadko dla wszystkich, częściej dla niektórych ludów słowiańskich. Obok tych bóstw naczelnych zajmujących się światem i społeczeństwem krążą istoty, których obszarem działania są zagrody, pola, wody i lasy.

Z chwilą gdy przychodzi do zestawienia owych bogów i demonów w jakieś corpuswy obrażeń religijnych, pojawiają się trudności na
pierwszy rzut oka nie dopokonania. W obrazie, jaki zawdzięczamy historykom, filologom i archeologom, którzy dzielą się odpowiedzialnością za wykład religii słowiańskiej prawie od początku krytycznej pracy nad nią mamy przed sobą zbiór poglądów tylko fragmentarycznych, spostrzeżeń różnej wagi i słuszności, rozproszonych, nierzadko sprzecznych. Wywód etymologiczny nazwy wybranego bóstwa i stąd prowadzona interpretacja jego funkcji często pozostają odosobnione od innych zabiegów poznawczych, które należałoby przeprowadzić na tym samym materiale źródłowym.

Porządkowanie i dopełnianie obrazu słowiańskiego sacrum wydaje się mimo wszelkich trudności możliwe, czego świadectwem są syntezy ogłaszane w ostatnich dziesięcioleciach. Część z nich to artykuły przeglądowe, głównie z celem encyklopedycznym, oparte
na w różnym stopniu opanowanej literaturze naukowej. Część z nich to dzieła stanowiące kontynuację bądź postawy redukującej wiat wyobrażeń religijnych Słowian za pomocą krytyki filologicznej”, bądź postawy innej, w której archeologia i etnografia dorzucają swe cegiełki do gmachu postawionego przez językoznawstwo i religioznawstwo poprzednich pokoleń.

Poland_mount_Sleza_-_ancient_cult_figureWydaje się, że najwięcej poznano z tych zamierzchłych i zatartych śladów wierzeniowych Słowian dzięki nowej mitologii porównawczej i nowym metodom semiotyczno-strukturalistycznym stosowanym na pograniczu folkloru i językoznawstwa. Po tym, co wnieśli badacze postaw religijnych w skali całego świata, po tym, co zawdzięczamy [Georges’owi] Dumezilowi – twórcy odnowienia wiedzy o zachowaniach sakralnych ludów indoeuropejskich i jego szkole myślenia i studiów, nie sposób trwać przy owym dawnym, jeszcze pozytywistycznym opisie uratowanych szczątków rozbitej całości, badanych metodą prawie tylko filologiczną. 

Trzeba postarać się o wprowadzenie religii ludów słowiańskich w krąg komparatystyki tego nowego typu, której zaletą jest także układ otwarty, przyjmujący składniki i warianty lokalne i uwzględniający rozwój historyczny poszczególnych ludów. Dzięki innym badaczom, zwłaszcza etnografom, przedstawicielom antropologii kulturowej i semiotyki, doceniamy religioznawczy walor kultury ludowej, która także już wchodzi do warsztatu historyka religii”. Każdego, kto bliżej z nim się zetknie, folklor zdumiewa prawdziwie długim trwaniem mitów ukrytych w obrzędach, bajkach, przysłowiach, nazwach osobowych i miejscowych, a czasem – zbyt rzadko wśród Słowian – w epice ludowej. Nie ma wątpliwości, że tu właśnie tkwią jeszcze niewykorzystane w pełni możliwości poznania słowiańskich wierzeń i praktyk religijnych. Ich dokumentację pisaną, zaczerpniętą ze źródeł historycznych,  zawrzeć można w jednym tomie tekstów i trudno spodziewać się ich przyrostu. Ich interpretacja, zwłaszcza językoznawcza, przynosi nadal wiele nowego.

Otwarte pozostają możliwości archeologiczne poszerzania wiadomości o miejscach i przedmiotach kultowych. Alew nadziejach na wzbogacenie naszego plonu badawczego góruje dziś kultura ludowa, ów do dziś żywy, a w każdym razie niezbyt dawno uchwycony i opisany przez naukę relikt świadomości społecznej. Jako wehikuł odziedziczonych wyobrażeń i przekonań, odradzanych i odnawianych w długim czasie ich przekazywania, folklor ten jest materią dla historyka nader delikatną. Nawarstwiło się na nim niemało różnorodnych osadów i przekształceń, spod których wyziera często raczej domyślna niż wyraźna konstrukcja światopoglądu, w braku innego miana nazywanego tradycyjnym.

Chciałoby się gopochwycić i ujawnić. Czyniono takie próby odtworzenia ludowej wizji świata i człowieka, jak w wielu pracach obcych dotyczących głównie ludów zastygłych w rozwoju, tak zwanych pierwotnych. W książkach o słowiańskiej tradycji ludowej, w podjętych i u nas badaniach nad strukturą obrzędowości rolniczej, próbuje się z powodzeniem przenieść z prac antropologii kulturowej niektóre jejmetody i doświadczenia, aby rozwiązywać zagadki, jakie stawia przed nami folklor. Próby te umożliwia bogaty dorobeketnografii opisowej i interpretującej, ze znakomitym dziełem Kazimierza Moszyńskiego na czele całej bibliografii słowianoznawczej.

Zanim to nowe spojrzenie obejmie całą strukturę myślenia tradycyjnego, możemy już dziś korzystaćz niektórych spostrzeżeń. Są one użyteczne, w zakresie niniejszej książki, do rozumienia sensu i formy mitu przez odnoszenie niektórych jego treści do kategorii zachowań elementarnych psychiki ludzkiej, przez porównywanie z dziedzictwem ludów pobliskich, nawiązywanie do korzeni indoeuropejskich i poszukiwanie innych subsiratów i wpływów, przez określenie miejsca mitu w światopoglądzie religijnym.

O jaką to religię Słowian w niniejszej książce więc idzie? Czy o tę, której stan odzwierciedla kultura ludowa wieku XIX i XX na obszarach zajętych przez ludy mówiące językami słowiańskimi; ludy, które niosąc odległe dziedzictwo, w części je utraciły, w czę-ści wzbogaciły pod wpływem sąsiadów, a w znacznej części zmieniły dzięki chrześcijaństwu? Zapewne i o tę, w tej i tylko w tej mianowicie mierze, w jakiej kultura tradycyjna jest źródłem historycznym służącym do odtworzenia stanu starszego, który można nazwać pierwszym progiem chrystianizacji, a więc stanu u schyłku wczesnego średniowiecza. Nie dość bowiem powtarzać, że Słowiańszczyzna, począwszy od doby formowania się wielkich i małych państw wraz z przejmowaniem religii chrześcijańskiej w dwu obrządkach, a tym bardziej w dobie nowożytnej i w dniu dzisiejszym, całości nie stanowiła i nie stanowi.

Groß_RadenNatomiast więzy wspólnoty kulturowej w starożytności i częściowo we wczesnym średniowieczu poświadcza jej najmocniejszy wyraz – język. Odtworzenie języka prasłowiańskiego, w pełni zasadne naukowo, ukazuje tę wspólnotę nie jako jakiś postulat badawczy, ale rzeczywistość dostępną naszemu poznaniu w bardzo wysokim stopniu. Podobnie dzieje się w badaniach germanistycznych lub celtoznawczych. Niemało ważnym świadectwem pamięci tej wspólnoty słowiańskiej, czy może trafniej- prasłowiańskiej, jest nazwa etniczna Słowian(*Slovène ze *slovo,czyli „ci, którzy mówią słowem zrozumiałym”).

Głównym naszym zadaniem będzie próba pokazania tych przekonań religijnych i tych wątków mitologicznych, które z różnym stopniem zasadności i na podstawie różnych źródeł godzi się odnieść do tego właśnie okresu przesilenia, gdy ze wspólnego trzonu rozdzielały się i nabierały własnego wyrazu najpierw dwie, potem trzy główne grupy języków słowiańskich: wschodnia, zachodnia i południowa. W czasie naszego przeglądu okaże się, że religia Słowian u progu chrześcijańskiego średniowiecza nie była jakąś jednolitą i statyczną, zastygłą całością której metryka uchodziłaby nam tak głęboko wstecz, że nie da się jej datować. Była to na pewno całość pełna dynamiki, powiązana ze społeczeństwem, które przechodziło w ciągu tysiącleci przekształcenia etniczne i kulturowe, pozostawiające mniej lub bardziej czytelne ślady w tym, co trzeba nazwać spadkiem Słowiańszczyzny pogańskiej. Ten wynik zresztą chwyta się w ruchu i asynchronii,jeśli spojrzymy na obszary słowiańskie, które swą więź kulturową już zrywały, wchodząc na tory swoistego dla różnych terenów rozwoju. Zwracając w ciągu naszego opisu zjawisk baczną uwagę na możliwości bliższego datowania i określania różnych warstw kultu, trzeba będzie pokusić się w zakończeniu o jeszcze inny przegląd: o przedstawienie hipotez co do przebiegu nawarstwiania się wierzeń, co jest zadaniem szczególnie niełatwym, zważywszy sporność problemów etnogenetycznych Słowiańszczyzny. 

Stanowi to wszystko przedsięwzięcie wymagające korzystania z doświadczeń spoza krajów słowiańskich i z dorobku wielu nauk zajmujących się człowiekiem i społeczeństwem. Domaga się ono także odmiennej niż zazwyczaj metody wykładu. Przedstawianiu wyników musi tu towarzyszyć w większym stopniu niż gdzie indziej prezentacja dróg, jakimi do wyników tych – lub do możliwości ich uzyskania – dochodzi nauka. Poszukiwania w dziedzinie mitologii słowiańskiej wydają się zresztą ciekawym rozdziałem historii nauk humanistycznych i mogą zająć czytelnika prawie na równi z prezentacją mitów wyznawanych przez dawnych Słowian.

Napisano – wcale pesymistycznie – że „historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań'”. Książka niniejsza chciałaby temu zdaniu zaprzeczyć, pokazując różne możliwości dalszych dociekań.

.

Źródło: wstęp do Aleksander Gieysztor, „Mitologia Słowian”.

Materiał opublikowany w celach edukacyjnych.

Komentarze