Arkona i Gardziec to dwa najlepsze przykłady grodów rugijskich. Jest oczywiste, że nie są one ani najlepiej zaawansowane technicznie, ani największe. Są jednak pokaźne, a wyróżniają je znajdujące się w nich świątynie i skarbce. Cechą podobną wszystkich grodów obronnych jest ich lokacja, czyli wykorzystanie do obrony warunków naturalnych.

000267_72faca94Powszechnie stosowano drewnianą palisadę. Porównując dwa grody rugijskie do tych w Gnieźnie czy w Ostrowie Tumskim w Poznaniu, wypadają one blado. O ile Gardziec miał wyższe umocnienia niż Ostrów (Gardziec wysoki był na ok. 13 metrów, Ostrów na 12), to przy podstawie Ostrów Tumski wyróżniał się spośród grodów zachodniosłowiańskich, bo ich szerokość sięgała 20 metrów.

Cechą różniącą grody słowiańskie od grodów innych nacji było to, że osady bardziej rozwiniętych ludności płynnie przechodziły w miasta, przebudowywano je, wprowadzano innowacje, podczas gdy narodziny miast w zachodnioeuropejskim rozumieniu tego terminu, na Rugii miały miejsce dopiero u schyłku XII wieku

Cechą najistotniejszą był jednak czas powstawania kościołów na Rugii. Dzieje się to dopiero po zburzeniu Arkony w 1168 roku. I tak dopiero po tym czasie można mówić o budownictwie kościelnym – działo się to oczywiście kosztem świątyń pogańskich, podczas gdy w większości grodów europejskich od wieków budowano kościoły chrześcijańskie. Różni się też zaawansowanie w gospodarce, chociaż poniekąd łączy się to też z różnicami religijnymi pomiędzy Rugijczykami a chrześcijanami.

Ciekawą cechą wspólną były „warowne świątynne”. Arkona spełniała głównie rolę kąciny Świętowita, była jednak silnie ufortyfikowana. Podobnie ma się sprawa na całym kontynencie, tyle tylko, że nie o charakterze pogańskim. Już w czasach karolińskich mamy do czynienia z opactwami obronnymi, aczkolwiek właściwy ich rozwój przypada na późne średniowiecze.

Nie zmienia to jednak faktu, że zaistniała potrzeba fortyfikacji miejsc, gdzie znajdywały się świątynie pogańskie i chrześcijańskie. Kolejną różnicą jest zamek. Rugijczycy nie wznosili budowli tego typu w naszym rozumieniu (czyli z basztami, wieżami, murem kamiennym, etc.), podczas gdy na kontynencie było to zjawisko coraz bardziej powszechne. Zamki we francuskim
Angers czy w belgijskiej Gandawie imponują swoją wielkością, wydają się nie do zdobycia, a ich budowa przypada na koniec XI wieku.

.

Krzysztof Marcin Stachura

Komentarze