Wróćmy na chwilę do wydarzeń sprzed chrztu z 966 roku. Czy kapłani starej wiary przygotowywali się do stawienia czoła nowej religii? Taką tezę stawia Gieysztor w swojej „Mitologii Słowiańskiej”.
Z całym szacunkiem dla profesora Gieysztora, ale jest to wątpliwe. Za panowania Mieszka I, nowa religia nie przyszła z całym impetem jak miało to miejsce na Rusi, kiedy Włodzimierz Wielki zaprowadzał chrześcijaństwo i kazał z dnia na dzień zniszczyć bogate chramy. W państwie Mieszka co prawda miały miejsce sytuacje, w których wycięto któryś ze świętych dębów, ale były to sytuacje nadzwyczaj sporadyczne. Mieszko zdawał sobie sprawę, że takich zmian nie można przeprowadzać rewolucyjnie, zwłaszcza, jeśli chce się jeszcze utrzymać przy władzy i zapewnić ją swoim dzieciom. Co się z tym wiąże, „starzy” kapłani nie musieli się natychmiast zbroić i ruszać na wojnę z krzyżem, jak miało to miejsce w Brandenburgii czy na Połabiu, ale wystarczyło, że weszli głębiej w lasy i dalej mogli praktykować swoją religię. Inną sprawą pozostaje to, że sam Mieszko pomimo przyjęcia chrztu, do samej śmierci nie dał się całkowicie „nawrócić”.
.
Czy w Reakcji brali udział jedynie Słowianie z ziem należących w późniejszych okresach do Polski?
Wszystko wskazuje na to, że tak, zwłaszcza, że do podobnego powstania doszło około stu lat wcześniej w Czechach. Powstanie w państwie piastów było wydarzeniem lokalnym, w którym pierwotnie żaden z sąsiadów nie widział swoich własnych interesów, więc wysyłanie swoich „oddziałów powstańczych” nie było mu rękę, poza tym, nie było to jeszcze wtedy modne.
.
Czy sojusz Mieszka II z Wieletami odegrał w tym wszystkim jakąś poważną rolę?
Na pewno nie. Był to układ taki sam jak wiele innych w całej słowiańskiej części Europy. Zawieranie sojuszu z sąsiadem mającym podobny cel nie jest niczym nadzwyczajnym, zwłaszcza, jeśli małym kosztem można się na tym sojuszu wzbogacić. Tak też zrobił Mieszko II sprzymierzając się z Wieletami przeciwko Rzeszy. Sojusz zawarto na określony czas i tyle. Nie może tu być mowy o żadnym wpływie na mające wybuchnąć po dekadzie powstanie. Gdyby było inaczej, podobne rozruchy zaobserwowalibyśmy w Królestwie Chorwacji, gdzie Chorwaci przez długie lata żyli w sojuszu z „pogańskim” plemieniem Nerentan, aż w końcu ich zhołdowali i wchłonęli.
.
Jakie były wpływy niemieckie w tamtym czasie w kraju nad Wisłą i czy rzeczywiście coś znaczyły?
Wpływy były dość znaczące. Wystarczy wspomnieć samą Rychezę, która była Niemką, a także jej dość liczny dwór, składający się zresztą głównie z Niemców. Ponadto, nadal znaczącą część kleru stanowiło duchowieństwo pochodzenia niemieckiego. Były to osoby, które przy pomyślnym splocie okoliczności mogłyby odegrać znaczącą rolę w piastowskiej monarchii, jednak z całej tej grupy największy wpływ miała sama Rycheza. Jednak warto wziąć pod uwagę, że w kraju, którego władca prowadzi dość częste wojny z niemieckimi książętami, ich pozycja na piastowskim dworze, pomimo swojej wysokości nie była zbyt wygodna. Z jednej strony jako najbliższe otoczenie królowej byli darzeni pewnym szacunkiem, ale z drugiej wciąż patrzono im na ręce, czy przypadkiem nie spiskują przeciwko Mieszkowi.
.
Czy możesz wytłumaczyć kim był, o ile istniał, Bolesław Zapomniany? Opisuje się go jako jednego z przywódców „Reakcji”, który walczył o przywrócenie starej wiary.
W tym momencie zostaję poniekąd postawiony pod ścianą… z Bolesławem Zapomnianym jest mały problem. Każdy, kto chce wierzyć w jego istnienie znajdzie wzmianki, które to potwierdzą, każdy kto jego istnienia nie chce, bez trudu te wzmianki obali. Podejdźmy więc do problemu od innej strony. Dawniej, historycy nawet tak wielcy jak Oswald Balcer czy Tadeusz Wojciechowski propagowali tezę o istnieniu Bolesława Zapomnianego. Podpierali ją twierdzeniem, że Mieszko II nie posłałby swojego pierworodnego syna (Kazimierza) do stanu duchownego, że imię Kazimierz nie występowało dotąd w dynastii oraz, że ktoś musiał rządzić krajem w latach 1034-1039. Dodatkowo wspierali się dość wątpliwymi dla XI wieku źródłami jak spisana w XV wieku Kronika Wielkopolska. Ponadto na potwierdzenie istnienia Bolesława dość często przywołuje się kroniki ruskie, które dość często zniekształcały fakty dotyczące sąsiednich krajów, albo po prostu powielały plotki przyniesione przez kupców. Dzisiaj historycy w większości są zgodni w kwestii nieistnienia Bolesława Zapomnianego.
.
Czy świątynie pogańskie w ogóle istniały na terenie Polski? Ponoć jedyne takie ruiny znaleziono we Wrocławiu, a i to znalezisko jest niepewne. Co myślisz na ten temat? Czy żercy i wołchwowie odegrali jakąkolwiek rolę w wojnie?
Gontyny musiały istnieć. Z tego co jest mi wiadome, są pewne problemy z potwierdzeniem wrocławskiego znaleziska, ale za to pewne jest istnienie świątyni Trygława w Szczecinie. Niestety znamy tylko opisy wyglądu gontyn. Pewne jest natomiast, że istniały. Jako budowane z wyjątkowo nietrwałego budulca jakim jest drewno nie przetrwały do naszych czasów, a ich ślady na stanowiskach archeologicznych nie są na tyle wyraziste i charakterystyczne by można je było jednoznacznie określić jako kąciny – w przeciwieństwie do kościołów, o których świadczy sam kształt fundamentów. Wiadomo również, że na terenie Polski większe znaczenie jako miejsca kultu odgrywały uroczyska i święte gaje. Wołchowie i żercy odgrywali znaczącą rolę nie tylko w czasie wojny, ale również długo po niej. Można powiedzieć, że aż do czasu kiedy kult starych bogów wymarł śmiercią naturalną – kiedy nie miał ich już kto czcić. Ekspansja kościoła zrobiła swoje wypierają starą wiarę w głębiny lasów i odbierając jej wyznawców. Sami żercy natomiast zarówno w czasie wojny jak i po niej „nieśli pamięć” o przodkach i przekazywali ją każdemu, kto tylko chciał słuchać, dzięki czemu w ludowej pamięci przetrwało wiele pozostałości po starej tradycji.
.
Wiem, że to gdybanie, ale jak Twoim zdaniem potoczyłaby się nasza historia, gdyby powstanie zakończyło się powodzeniem?
Zasadniczo, to powstanie zakończyło się powodzeniem. Ludność zrzuciła z siebie ciężar danin i powinności, na dwa lata pozbyła się z kraju księcia, przetrzebiła szeregi możnych i duchownych… więc poniekąd cel powstania został osiągnięty. Sprawa na pewno wyglądałaby inaczej, gdyby powstanie było wcześniej przygotowane i posiadało jednego konkretnego przywódcę. Możemy za to rozpatrzeć, co by się stało, gdyby powstanie nie wybuchło, a Kazimierz nie musiał opuszczać kraju. Wtedy na pewno Kraków nigdy nie przejąłby roli grodu stołecznego. Możni nie czuliby się na tyle silni, by potem zrzucić z tronu Bolesława Śmiałego. Brzetysław nie odebrałby Śląska i nie wypuścił się aż do Gniezna po szczątki świętego Wojciecha. Na pewno dużo szybciej wzrosłaby rola kościoła w Polsce, a Mazowsze nie zasmakowałoby samodzielności i być może przez to, uniknęlibyśmy późniejszego sprowadzenia krzyżaków.
Rozmawiał Jakub Napoleon Gajdziński




