Jak każda wyspa, Rugia mogła się popisać doskonale prowadzoną polityką handlową. Problem jest jednak bardziej złożony, niż mogło by się wydawać na pierwszy rzut oka. Jak wiadomo, średniowiecznymi wodami Bałtyku rządziły twarde prawa Vikingu. Słowianie, a w tym również Rugijczycy, łączyli profesję piractwa z kupiectwem.

Słabiej dozbrojone okręty były łasym kąskiem dla silniej zaopatrzonej załogi, a poza tym przenikanie się szlaków pirackich white-cliffs-317662_640z handlowymi było powszechnie spotykanym zjawiskiem na wodach europejskich74. Właściwie okres panowania na Bałtyku można podzielić na dwa etapy hegemonii. Pierwszy z nich, pomiędzy VIII a X wiekiem, to okres dominacji wikingów skandynawskich, dopiero wiek XI i XII to niemal całkowity zanik ich działalności, a rozkwit piractwa Słowian.

To właśnie śmiałe wyprawy różnej maści wikingów przyczyniły się nie tylko do rozwoju żeglarstwa, ale i handlu. Sojusze handlowe były też więc połączone z sojuszami wojennymi, chociaż nie było to całkowitą regułą.

Jak już wcześniej wspominałem, położenie i konfiguracja wyspy, były korzystne dla żeglarzy, zatoczki sprzyjały korsarzom, przecięcia szlaków handlowych kupcom, łowiska ryb rybakom. Trzeba także podkreślić, że wyspiarze mogli poszczycić się olbrzymią jak na tamte czasy flotą, na swych łodziach mogli przewozić nawet do 1500 wojowników. Czyniło to z nich jedną z najbardziej liczących się sił na morzu. Położenie i warunki naturalne sprzyjały również handlowi. Na wyspie krzyżowały się morskie szlaki handlowe, to na niej spotykali się średniowieczni kupcy z praktycznie każdego zakątka Morza Bałtyckiego.

.

Rozwój handlu

Wszystkie wyżej wymienione czynniki rozwijały handel dalekosiężny, ciągła wymiana towarów musiała w końcu pchnąć gospodarkę o krok dalej – to jest do monetaryzacji rynku, wcześniej bowiem, bardzo rozpowszechnionym środkiem płatniczym na Rugii był płatek lniany. Pomimo ciągłych starć z Duńczykami, Słowianie utrzymywali z nimi prężne kontakty handlowe. Również dalsze zakątki Skandynawii, jak Norwegia i Szwecja, często korzystały z wymiany towarów z Rugijczykami. Dokładniej, szlaki te biegły z półwyspu Jutlandzkiego do Wolina i Nowogrodu.

Koenigsstuhl_RuegenKraje nadbałtyckie to jeszcze jednak nie koniec historii dalekosiężnej wymiany handlowej, bowiem w osadzie Ralswik odnaleziono arabskie monety i bliskowschodnie naczynia przeznaczone do wymiany handlowej81. Dzięki dalekosiężnej wymianie, Słowianie szybciej nabywali nowe techniki, a ponadto potrafili dokonywać drastycznych postępów w wybranych gałęziach gospodarki. Rozmiar ich zasięgu widać też po ogromnej ilości wiadomości o licznych zatokach rugijskich, które wspomina się w sagach. O tej ekspansji na morzu decydował jeden bardzo istotny czynnik – liczebność floty. Liczba okrętów i siła obronności grodów były wymierną dla siły handlowej Słowian.

Mówiąc o morzu, nie sposób pominąć środków lokomocji, jakimi przemieszczali się średniowieczni kupcy – korsarze. Praktycznie każdą łódź można było wykorzystać dwojako – do działań wojennych i do handlu-rybołówstwa, ponieważ w niewielkim stopniu różniły się między sobą. Słowianie w technice budowania okrętów bardzo przypominali rzemiosło wikińskie. Mało tego, konkurowali w niej ze swoimi skandynawskimi sąsiadami, w końcu ich przewyższając.

Znacząco natomiast różniły się od okrętów śródziemnomorskich, które śmiało można nazwać wzorami dla późniejszego szkutnictwa. Przede wszystkim okręty dotyczące interesującego nas okresu były mniejsze, nie posiadały tak bogatego wyposażenia jak tarany, były smuklejsze i bardziej przypominały większe łodzie, niż okręty bojowe. Posiadały bardziej spłaszczone dno, przez co były mniej podatne na wywrócenie, nie miały tak dużego stopnia zanurzenia, co pomagało na wzburzonym morzu.

.

1024px-Baltic_coast_near_Suuresadama,_July_2009Słowiańskie łodzie

Na akwenie bałtyckim można jednak rozróżnić aż trzy typy łodzi słowiańskich. Pierwszą z nich stanowiły łodzie wojenne, które mogły pomieścić około 50 wojowników. Takie okręty mogły mieć długość aż 23 metrów, a tonaż bez załogi obliczono na około 9 ton. Drugim typem są łodzie transportowo – handlowe, które praktycznie nie różniły się od okrętów wojennych. Było to bardzo rozważne posunięcie, ponieważ niejednokrotnie wymiana handlowa łączyła się ze swoistym „zwiadem” obcego terenu.

Różnicą była większa szerokość i stopień zanurzenia transportowców, posiadały również maszt z żaglem. Ostatnim typem łodzi są proste czółna rybackie, ryte z pni drzew posiadający w swoim wyposażeniu kil94. Wszystkie łodzie i okręty wykonywane były z drewna, przy czym najlepszym do tego gatunkiem był dąb, do poszczególnych elementów jak maszt, pokład i wiosła służyła najczęściej sosna. Musiało ich być bardzo wiele, co też pokazują znaleziska, bowiem jak już wiele razy o tym wspominałem, rybołówstwo było jednym z ważniejszych sposobów utrzymania się.

.

Krzystof Marcin Stachura

Komentarze