Nasza rozmówczyni jest aktorką i pisarką. Możecie ją oglądać na deskach polskich teatrów oraz w filmach i serialach. Grała między innymi w Prawie Agaty, Plebanii, Kryminalnych i M jak Miłość. W wywiadzie dla naszego portalu opowiada o swojej książce: „I dobry Bóg stworzył aktorkę” oraz o tym jak marzenia małej dziewczynki stają się rzeczywistością. 

Jest laureatką indywidualnej nagrody aktorskiej Prezesa Opus Film za rolę Adelajdy w spektaklu „Mr Love” w reż. M. Kotańskiego. Zdobyła również wyróżnienie za rolę Matki w spektaklu „Sześć postaci szuka autora” w reż. J Stuhra na XIX Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. 

.

Piszesz, że „większość dziewczynek na pewnym etapie życia marzy o tym, by zostać aktorką”. Tak rzeczywiście było w Twoim przypadku? Ja zawsze marzyłam, żeby być pisarką…

Tak. Ja należę do tej większości, która od dziecka marzyła o aktorstwie. Myślę, że w wielu małych dziewczynkach jest takie marzenie, głównie dlatego, że zdaje nam się, że jest to zawód lekki, łatwy i przyjemny. Jak czytamy w mojej książce: „Dorotka była przekonana, że aktorstwo to najwspanialsza praca świata. Można ofiarować ludziom emocje, których potrzebują, i jeszcze dostać za to pieniądze, nie niszcząc sobie przy tym fryzury i nie gniotąc sukienki. Bajka.” Nic bardziej mylnego.

.

Jak wygląda życie aktora? „Wieczorowe suknie, czerwone dywany, bankiety i inne luksusy”?  

10013960_1415956971994906_1227960918_nLuksusy i bankiety bywają częścią tego zawodu, ale nie są jego istotą, a w większości przypadków raczej marginesem. To niesprawiedliwy zawód, pełen upokorzeń. Jest jak nieustający egzamin. W sztuce trudno o jakiekolwiek reguły, a więc nie ma gwarancji pracy i powodzenia, nawet gdy komuś nie brak talentu, urody i charyzmy. Czasem wiele zależy od szczęścia, a to bywa frustrujące.

.

Niedawno wydałaś książkę „I dobry Bóg stworzył aktorkę”. O czym jest ta książka? Skąd inspiracja, aby ją napisać?

To powieść, która opisuje naszą branżę z perspektywy Dorotki- mojego alter ego. Powieść jest autobiograficzna, ale z pazurem satyrycznym, więc, choć mi samej niezręcznie ją zachwalać, sądzę, że może dostarczyć czytelnikowi po pierwsze dobrej zabawy, a po drugie- wiedzy, jak naprawdę wygląda codzienność aktora w Polsce.

Do napisania namówiła mnie Monika Szwaja, do której wydawnictwa („Sol”) trafiłam z moimi notatkami.

.

Nie mogę się powstrzymać: jak to wygląda z jedzeniem podczas kręcenia scen? Zamawiacie pizzę czy raczycie się lepszym jedzeniem?

To zależy od budżetu. Z cateringiem na planie bywa różnie. Są produkcje, w których można liczyć tylko na kanapki z serem i parówki, a są takie, gdzie można spróbować nowych ciekawych smaków.

.

Pociągnijmy ten wątek: czy masz jakąś swoją ulubioną potrawę? Co najchętniej gotujesz?

Gotuję niechętnie, głównie dlatego, że jestem leniwa. A także dlatego, że nie mogę o sobie powiedzieć, żebym była smakoszem; właściwie jadam wszystko, bez wybrzydzania. Poza mięsem. Jestem natomiast wielką miłośniczką słodyczy i deserów i bez nich nie wyobrażam sobie życia. Znam świetny przepis na domowe lody, ale zdradzę go może jak się ociepli. Następnego lata? Może będziemy wtedy rozmawiać o kolejnej części losów Dorotki? Jeśli zaś mowa o jedzeniu, to mogę zaprosić Państwa do Jemradia na słuchowisko o Dorotce z kulinariami w tle „I dobry Bóg nakarmił aktorkę” w każdą sobotę o 18.00.

.

Wróćmy do książki: piszesz, że ta pozycja nie jest dla ponuraków. Jak to rozumieć?  

Dosłownie. Jak ktoś nie ma poczucia humoru i dystansu do siebie i świata, niech tej książki nie czyta. Nie zrozumie jej i nie będzie miał z tego żadnej przyjemności.

.

Chyba nie jest łatwo zostać aktorką. Jak to było w Twoim przypadku?

Nie było łatwo, ale więcej nie mogę powiedzieć, bo odbiorę potencjalnym czytelnikom przyjemność czytania. Dość powiedzieć, że to była ( i wciąż jest) bardzo wyboista droga.

IMG_0006-002

.

 „(…) Pruchniewskiej udało się wyjść poza schemat klasycznej literatury kobiecej i lektura I dobry Bóg stworzył aktorkę może dostarczyć frajdy także facetom” – tak komentował Twoją książkę Michał Hernes z portalu She Mag. Może podpowiesz co miał na myśli?

Myślę, że o to należałoby zapytać autora tych słów, ale domyślam się, że chodzi o to, że nie jest to typowe „babskie czytadło”. Nie mam nic przeciwko takiej literaturze, ale dochodzą do mnie głosy, że moja książka podoba się także panom, głównie z uwagi na nieco złośliwy dowcip, brak sztampowego zakończenia i może też dlatego, że jest swego rodzaju łamigłówką, bo trudno czasem zgadnąć, kto jest kim , a pamiętajmy, że wszystkie opisane postaci są prawdziwe. To nie jest rozdzierające serce romansidło z morskimi falami w tle. Może dlatego?

.

W Twojej książce narratorem jest Bóg. To dość niecodzienny zabieg. Skąd ten pomysł i czy łatwo było wcielić się w Istotę Najwyższą?  

To przypadek, który wynikł z moich rozmów z Moniką Szwają. A czy było łatwo? Wyobrażenie sobie Boga jest tak samo łatwe albo tak samo trudne jak każdego narratora i każdej postaci , której nie znam osobiście. Starałam się, żeby mój Bóg był dowcipny i bliski czytelnikowi. Mam nadzieję, że to się udało.

.

Do kogo przede wszystkim adresowane jest Twoje dzieło?

Z określeniem „dzieło” radziłabym uważać, żeby nikt nas nie posądził o arogancję. Wydawało mi się, że napisałam książkę dla kobiet. Tymczasem okazuje się, że nie tylko. Bardzo życzliwie i sympatycznie zareagowało na nią środowisko filmowe i teatralne, nie tylko aktorskie, co, muszę przyznać, jest dla mnie sporym, ale bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Odbieram też dużo miłych sygnałów  od mężczyzn, którym się podobała. Myślę sobie, że jest to po prostu książka dla ludzi z poczuciem humoru, niezależnie od wieku i płci. A jak ktoś dodatkowo interesuje się tak zwanym szołbiznesem, tym lepiej, będzie mógł zweryfikować swoje wyobrażenia na temat tego świata.

.

Ostatnie pytanie, ale jakże ważne. W książce pojawia się Książę z Bajki. Zdradzisz o kogo chodzi i jaka historia stoi za Księciem?

Oczywiście, że nie zdradzę. Nie po to tak pracowicie kamuflowałam wszystkich bohaterów mojej książki, żeby teraz zepsuć czytelnikom przyjemność zgadywania, kto jest kim. A historia jaka jest- kto przeczyta, ten się dowie. Wielkich historii miłosnych nie da się streścić w paru zdaniach.

.

To jeszcze jedno! Jakiej rady byś udzieliła wszystkim tym dziewczynkom, które chcą zostać aktorkami?  

Jeśli po przeczytaniu książki o losach Dorotki nadal będą chciały zostać aktorkami to, obawiam się, że żadna porada tego nie zmieni :)

.

Rozmawiała Klaudia Bąk

Komentarze