Smaki z Polski

for. Piotr Zarówny

Co kojarzy się Wam z Wenecją? Gondole, woda a może plac św. Marka? Oczywiście! To kwintesencja Wenecji. A następnie, w ciągu kilku sekund wyrzućcie skojarzenia do kosza i róbcie zdjęcia, które pokażą taką Wenecję, której nie można obejrzeć na żadnych innych zdjęciach i na żadnych pocztówkach. Spacerujcie tam, gdzie nie sięga wzrok turystów a przede wszystkim weźcie udział w weneckim karnawale, którego historia sięga XI wieku. Tradycyjnie rozpoczyna się w Święto Trzech Króli jednak dziś przebierańców można spotkać na ulicach tuż po Bożym Narodzeniu.

Karnawał jako przeżycie wyzwalające

Smaki z Polski

for. Piotr Zarówny

W weneckich warsztatach fotograficznych wziąłem udział we wrześniu więc nie udało mi się uczestniczyć w karnawale. Ta podróż sprawiła jednak, że uzbrojony jedynie w aparat i wielką chęć poznania tego, co na pierwszy rzut oka wydawało się nadzwyczaj fascynujące podróżowałem wodnymi tramwajami  vaporetto  poznając to, czego nikt jeszcze nie odkrył będąc po tej – moim zdaniem – właściwej stronie obiektywu.

To, co nieznane to nie maski, których historia związana jest ze starożytnym teatrem. Nie fotografowałem masek, bo prawdziwym wyzwaniem było to, co weneckie paradoksalnie wolne od tego co kojarzone jest  z Wenecją.

Wielki Post był we włoskim miasteczku czasem bali, na które mieszkańcy Wenecji przychodzili przebrani w kostiumy i maski. Maski zacierały różnice pomiędzy bogatymi a biednymi, nie liczyły się także spory religijne czy społeczne. Uczestnicy balu zwracali się do siebie buongiorno signora maschera  co oznacza witaj pani masko. Idea karnawału to także czas wyzwolenia i odpędzenia od siebie codziennych problemów. To czas przeistaczania się na chwilę w kogoś innego, co często prowadziło do popełniania zbrodni.

Wenecją się oddycha

Smaki z Polski

for. Piotr Zarówny

Dla mnie zbrodnię popełniał ten, kto nie dostrzegał cudownej atmosfery wodnego miasta. Ja mogłem je podziwiać z perspektywy turysty, który nie śpi w luksusowym hotelu ale codziennie przekracza próg prawdziwego weneckiego mieszkania przy głównym bulwarze. To tam znalazłem nagle przystań, dzięki której odetchnąłem i nabrałem dystansu do wszystkiego, co pozostało za mną. Znalazłem się w wodnym raju i chciałem dopłynąć tam gdzie będę mógł przekroczyć turystyczną granicę i poznać weneckie, tubylcze, zwyczajne życie.

Moja twarz, podobnie jak twarze uczestników karnawału ukryta była również za maską. Za maską aparatu. Moja maska daje mi wolność, daje mi wszystko to czego nie można doświadczyć w codziennym pędzie. Zakładając na szyję aparat czuję, że uczestniczę w najlepszej zabawie, podczas najlepszego fotograficznego karnawale świata.

Miejska fotografia to moja pasja. Zatrzymuje ona w kadrze bijące serca aglomeracji, które tworzą żyjący tutaj ludzie. To właśnie to gorące włoskie serca, lub te, które przyjechały tu z całego świata chciałem fotografować. Cierpliwie czekałem na gest, który pozwoli wypełnić kadr, na gest, który charakterystyczny jest dla fotografowanej osoby, na gest, który stał się czymś, na co polowałem każdego dnia.

Karnawał twarzy

Smaki z Polski

for. Piotr Zarówny

Mój wenecki karnawał był karnawałem twarzy, mozaiką kolorów i barw, zdarzeń i gestów. Przebrany za turystę byłem sobą. Sam na sam z wyzwaniami, które codziennie dawało mi miasto. Nie chciałem przywdziewać kostiumu najbardziej charakterystycznego dla weneckiego karnawału. Bauta to czarna peleryna z kapturem, biała maska i trójkątny kapelusz. Ja nie potrzebowałem peleryny, bo i tak ciągnęły się za mną jak mantra, jak peleryna, moje skojarzenia z Wenecją, których unikałem jak ognia.

Najsłynniejszymi zwyczajami podczas weneckich zabaw są przede wszystkim zniesienie zakazów i nakazów– oczywiście w ramach zdrowego rozsądku. Zasada anonimowości, nietykalności to jedne z najważniejszych obyczajów podobnie jak pozdrawianie się zamaskowanych ludzi skinieniem głowy. Orszak młodych dziewcząt wybranych spośród mieszkanek miasta a także lot Anioła rozpoczynają co roku weneckie szaleństwo. To, co dla Wenecjan jest obyczajem praktykowanym od początku istnienia karnawału dla mnie również było ważne. Ja również byłem nietykalny, anonimowy a zamiast skinienia głowy witałem się z mieszkańcami Wenecji pstryknięciem migawki.

W Wenecji radość fotografowania odczuwa się na każdym kroku. Czasami jest ona większa za sprawą alkoholowego koktajlu Spritzl. To właśnie w Wenecji odkryłem, że spacer może nigdy się nie kończyć a najpiękniejszymi spacerami były te odbyte  wczesnym rankiem. Wtedy można było zobaczyć jak zaspane miasto powoli budzi się do życia, jak swoje zmęczone oczy otwierają sklepy, małe kawiarnie a nieśmiałe zapachy kawy i pieczywa powoli zaczynają oplatać maleńkie uliczki.

Co trzeba zobaczyć w Wenecji?

Smaki z Polski

for. Piotr Zarówny

Miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc w Wenecji to oczywiście plac św. Marka czy bulwar Fondamenta Zattare Al  Ponte Lungo, który stał się moim ulubionym miejscem obserwacji a także dwie wyspy o Burano oraz Murano. Kolorowa wyspa Burano oddalona od Wenecji o 7 km to raj dla fotografów, których przyciąga wachlarz barw rozpostarty na starych kamieniczkach. Murano natomiast, słynie z wyrobu szkła.

Włoskie smaki, zapachy  i widoki przenikały się wzajemnie tworząc niesamowity klimat późnych wakacji i lenistwa wypełnionego jednak po brzegi fotograficzną pracą nad sobą i zdjęciami. Każdego dnia odkrywałem to miasto i jego tajemnicę ale jestem pewien, że ono nie dało mi poznać siebie jeszcze z każdej strony. Dlatego chcę tam wrócić. Dziś mogę wrócić tam jedynie przez zdjęcia  a dopełnieniem warsztatów będzie album fotograficzny i przekonanie, że moja fotograficzna podróż do Wenecji wcale się nie skończyła. Ona dopiero się zaczęła.

Dla portalu Smaki z Polski: Piotr Zarówny, Katarzyna Zarówna.

Piotr Zarówny

Piotr Zarówny

Piotr Zarówny – obserwuje, fotografuje i podróżuje. Realista z natury, z wyboru optymista. Potrafi dostrzec, to, co niedostrzegalne, uchwycić nieuchwytne. W reportażu, którym jest zafascynowany i, którego warsztat konsekwentnie zgłębia trzyma się zasady ‘im bliżej tym lepiej’. Fotografia to jego pasja, którą odziedziczył po swoim dziadku i ojcu. Uwielbia podróżować a ciepła włoska wiosna, zapach cyprysów i lampka wina podczas oglądania zdjęć to chwile, dla których warto być fotografem. Z wykształcenia muzyk, zdjęcia robił chyba od zawsze. Każde z nich jest dla niego małym dziełem sztuki. Bierze udział w warsztatach i plenerach fotograficznych, jest członkiem Klubu Fotograficznego Obiektyw. Nie boi się fotograficznych wyzwań. Fotografował uroczystości ślubne, robił reportaże ale najbardziej odnajduje się w fotografii ulicznej. Portrety to również jego mocna strona o czym można przekonać się oglądając zdjęcia z fotograficznych podróży. Zapraszamy do dyskusji na temat fotografii ale również do oglądania zdjęć na stronie internetowej. https://piotr-zarowny.com/ Może ktoś z Was chciałby zrobić sesję fotograficzną, lub portret? Piszcie śmiało! zarowny@op.pl

Komentarze