Podlasie to przepiękny region zwłaszcza latem. Mijane wioski wyglądają jak wzgórza Toskanii. Zielenią się lasy, gdzieniegdzie można spotkać zabłąkaną sarnę, a jadąc przez Puszczę łatwo wpaść na gromadkę dzików. Tutaj przyroda należy do zwierząt.

DSC08710Człowiek jest jej cichym obserwatorem. Jej potęgę i majestat czuć w każdym miejscu. Zapachy pól i łąk mieszają się z zapachem wielowiekowej tradycji istnienia wielu kultur, religii i zwyczajów. Każde miasteczko, każda wioska ma swoją historię, swoje zabytki i niepowtarzalny klimat. Obok katolickich kościołów widać meczety, a prawosławne cerkwie przyciągają wzrok wszystkimi kolorami tęczy.

Muzułmanie, katolicy i prawosławni żyją obok siebie na co dzień. To ich miejsce na ziemi, ich kraj. A my mieliśmy szczęście odwiedzić jedną z dwóch wiosek, które są dziś najdalej wysuniętymi na zachód wysepkami osadnictwa tatarskiego w Polsce.

.

Wielokulturowe Kruszyniany

W Kruszynianach możemy odwiedzić nie tylko jeden z dwóch najstarszych meczetów w Polsce, małą cerkiew, cmentarze prawosławne i muzułmańskie ale również, a może przede wszystkim Jurtę Tatarską. Dla nas była ona pyszną przystanią, z której wyszliśmy kulinarnie usatysfakcjonowani do granic możliwości.

.

Tatarska Jurta i tatarskie smaki

Długi sierpniowy wekeend nie sprzyja niestety samotnym wyprawom i spokojnym posiłkom. Długo szukaliśmy miejsca w Tatarskiej Jurcie Dżenetty Bogdanowicz. Spragnionych tatarskich przysmaków było mnóstwo, ale w końcu udało nam się dostać stolik. Menu na drewnianych tabliczkach ustawione jest na stole, ale nazwy potraw były podobne zupełnie do niczego.

Z pomocą przyszła nam jednak kelnerka, która przyniosła nam zdjęcia potraw i wtedy już zupełnie nie wiedzieliśmy, co mamy wybrać.

DSC08715Wszystko wyglądało wyśmienicie i długo zastanawialiśmy się ( liczba mnoga raczej dotyczy mnie i mojego brzucha) czy babka ziemniaczana to dobry pomysł, skoro zaraz obok skakały mi przed oczami nazwy najróżniejszych pierogów. Pierogi ubóstwiam, kocham miłością ruską, gzybowo-kapuścianą i mięsną. Mój wybór był więc oczywisty, nieoczywista była jedynie nazwa – jeczpoczmak. Zupa dnia – kurkowa- namówiła nas swoim grzybnym charakterem. Drugą potrawą była kryszonka a całości dopełniał domowy kompot. Oczywiście bez odpowiedniej graficznej ściągi musielibyśmy wykorzystać jedną ze znanych dziecięcych wyliczanek.

Każdy gość Jurty dostaje także dużą planszę, na której opisane są tatarskie kulinarne zwyczaje , o których może przeczytać w trakcie czekania na dania. Nie zdążyliśmy jednak doczytać do końca a nasza zupa i pyszne kompoty z czerwonych porzeczek już były na stole. Pomimo tak ogromnej liczby gości tempo kelnerek było zaskakująco szybkie. Na drugie danie również nie musieliśmy długo czekać.

Jeczpoczmaki okazały się dużymi pierogami z farszem mięsno – warzywnym. Do tego małosolne ogórki, surówka z białej kapusty i pyszny sos. Byłam w niebie. Kryszonka czyli jednogarnkowa potrawa z warzywami, ziemniakami i jagnięciną podawana z surówką z białek rzodkiewki, ogórkami i sosem była równie pyszna.

Byliśmy zachwyceni smakiem potraw, niestety rachunkiem już nie tak bardzo. Ceny nie są zbyt niskie i to jest jedyna wada Tatarskiej Jurty. Jednak będąc w Kruszynianach nie sposób ominąć tego miejsca, bo tatarskie jedzenie jest tam naprawdę wyśmienite a kucharze wiedzą jak podbić serca zmęczonych zwiedzaniem turystów.

 

.

 Katarzyna Zarówna

DSC08717

Komentarze