Żniwa, czas zbioru zbóż, to wydarzenie wyjątkowe. W rodzimej kulturze zajmują bardzo ważne miejsce. Towarzyszą im żniwne piosenki, zwyczaje i święta. I to już od czasów pogańskich.

W naszym klimacie zbiory zaczynają się w czerwcu, a kończą zazwyczaj w sierpniu. Zbieramy wszystko co u nas rośnie, czyli m.in. żyto, pszenicę, jęczmień, owies, rzepak i rośliny strączkowe.

Trudno wymienić wszystkie maszyny i wynalazki, jakie używano podczas żniw. Było ich naprawdę wiele (zaczynając od bukownika i cepa, przez żniwiarkę, po ciągnik i kombajn). Jednak na uwagę zasługuje przede wszystkim młocarnia. Być może są nawet tacy, którzy jeszcze ją pamiętają. Na mnie zrobiła wrażenie, jako niezwykle zmyślna i według słów przewodnika ze skansenu wsi podlaskiej z Bud Leśnych, bardzo dokładna.

.

Młocarnia

Konstruktorem pierwszej młocarni (ok. roku 1786) był szkocki inżynier mechanik Andrew Meikle. Była ona przeznaczona do mechanicznej separacji ziarna od kłosów, łodyg i łusek zbożowych.

1280px-Batteuse_1881Przez tysiące lat ziarno było młócone ręcznie za pomocą cepów. Była to praca bardzo ciężka i wymagająca poświęcenia wielu godzin. Młockę przeprowadzano od żniw czasami aż do wiosny, w miarę wolnego czasu. Mechanizacja tego procesu poważnie zmniejszyła nakład ciężkiej pracy ponoszony w gospodarstwie rolnym.

Zasadniczym elementem młocarni jest bęben młócący, który poprzez ocieranie o część nieruchomą zwaną klepiskiem oraz uderzanie rozbija kłosy, łuski strąków. Następnie na wytrząsaczach następuje oddzielenie słomy od frakcji drobnych.

Rozwój młocarń sprawił, że w II połowie XIX wieku stały się wydajniejsze. Młocarnia wymaga dużej mocy, dlatego były napędzane końmi poprzez kieraty. Później używano lokomobili, traktorów i silników elektrycznych (zwykle za pomocą koła pasowego i pasa transmisyjnego). W Polsce produkowało je wiele zakładów. Największą wytwórnią młocarń były zakłady im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. Po II wojnie światowej produkowano je nadal aż do 1990 roku. Głównymi wytwórniami tych maszyn były: Fabryka Maszyn Rolniczych „Agromet” w Lublinie i Warfama w Dobrym Mieście (dawne olsztyńskie).

Obecnie jako samodzielna maszyna nie jest produkowana, występuje jako element kombajnu zbożowego. 

Pierwsze, proste i małe młocarnie tylko młóciły i oddzielały drobne frakcje od słomy, nie oczyszczały wymłóconego ziarna. Większe, nowocześniejsze były zintegrowane z wialnią a nawet z segregownicą ziarna. Większość młocarni miała małą szerokość, zboże do młócenia podawano ułożone wzdłuż maszyny (kłosami do przodu). Po wymłóceniu słoma była potargana lub połamana i nie nadawała się do pokrywania dachów.

Istniał szczególny rodzaj młocarni tzw. szerokomłotne, które umożliwiały podawanie zboża do maszyny ułożonego w poprzek. Bębny młócące w tej maszynie tylko wybijały ziarno, a nie niszczyły słomy, która pozostawała prosta.

10608825_10202603276898748_1551706927_n 10592402_10202603276058727_1297756201_n

.

Zażynki… 

225px-Rusiecki-ŻniwiarkaZażynki to obyczaj wywodzący się jeszcze z wczesnego średniowiecza. By rozpocząć żniwa czekano, aż ziarno stanie się odpowiednio twarde, a słoma nabierze właściwego sobie odcieniu. Śpiew przepiórki oznaczał dobry moment do rozpoczęcia zbiorów, czyli „zażynków”. Pierwsze kłosy ścinano zawsze w sobotę lub środę – były to dni poświęcone bogini Mokoszy. Po chrystianizacji pozostano przy wymienionych dniach, ale słowiańską bogini zamieniono na Matkę Bożą. 

Rozpoczęciu żniw towarzyszył określony rytuał. Gospodarz stawał na skraju pola, a następnie wzywał bóstwa, które prosił o pomoc. Gdy skończył podawano mu kosę, którą z powagą ostrzył. Dopiero w tym momencie przystępował do koszenia. Gdy w końcu wszystko już skoszono i przewieziono z pola, gospodarz przechodził je jeszcze raz. W ręku miał sierp i szukał pojedynczych kłosów, które przetrwały pracę kosą. Nic się nie mogło zmarnować.

Po pierwszym koszeniu gospodyni przygotowywała rytualny posiłek. Na ziemi rozkładano białe płótno, a na nim stawiano chleb, gorzałkę i kiełbasę. To świadczyło o podniosłości wydarzenia, bo przecież taki rarytas jak kiełbasa był przewidziany jedynie na wzniosłe i ważne okazje. 

Pierwszy zżęty snop dekorowano i przechowywano aż do Święta Godowego. Przyszło roczny siew rozpoczynano używając ziarna pozyskane z tego właśnie snopa, nazywanego również dziduchem (dosłownie: dziadem). Na zachodzie Polski zwyczaj ten wyparła germańska choinka, ale na wschodzie przetrwał jeszcze do naszych czasów. 

.

…i Dożynki

Święto Plonów, dożynki, to etniczne święto Słowian, przypadające w okresie równonocy jesiennej. Święto poświęcone tegorocznym zbiorom zbóż (połączone z obrzędami dziękczynnymi za ukończenie żniw i prac polowych). Tradycyjnie dożynki obchodzone były w pierwszy dzień jesieni, podczas którego dziękowano bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku. Ten ludowy zwyczaj Słowian i plemion bałtyckich w różnych regionach zwany był też często wyżynkami, obrzynkami, wieńcem, wieńcowem (od najważniejszego ich symbolu – wieńca ze zbóż i kwiatów) lub okrężnem (od starodawnego obyczaju jesiennego obchodzenia lub objeżdżania, czyli okrążania pól po sprzęcie zboża).


Obrzęd dożynek prawdopodobnie związany był początkowo z kultem roślin i drzew, a następnie z pierwotnym rolnictwem. Wraz z rozwojem gospodarki folwarczno-dworskiej w XVI wieku dożynki zagościły na dworach majątków ziemskich. Urządzano je wówczas głównie dla żniwiarzy (służby folwarcznej i pracowników najemnych) w nagrodę za wykonaną pracę przy żniwach i za zebrane plony. Stanowiąc ukoronowanie całorocznego trudu gospodarskiego obchodzone były po zakończeniu wszystkich najważniejszych prac polowych i po zebraniu plonów (głównie plonu zbóż). U schyłku XIX wieku, wzorem dożynek dworskich, ponownie zaczęto urządzać dożynki chłopskie, gospodarskie. Bogaci gospodarze wyprawiali je dla swych domowników, rodziny, parobków i najemników. Współcześnie dla rodzimowierców słowiańskich obchody te nadal związane są z postaciami etnicznych, rodzimych bóstw.

Dożynkom towarzyszyły różne praktyki i zwyczaje, związane np. z ostatnią garścią, kępą lub pasem niezżętego zboża, które po żniwach czas jakiś pozostawiano na pustym już polu dla ciągłości urodzaju. Pozostawione na polu kłosy zwano przepiórką (na Mazowszu i Podlasiu), brodą (we wschodniej części Mazowsza), kozą (w Małopolsce), pępem lub pępkiem (w Wielkopolsce), perepełką (na kresach wschodnich); zwano je także wiązką, wiązanką lub garstką. Ostatecznie były uroczyście ścinane przez najlepszego kośnika, po czym wręczane najlepszym żniwiarkom do uplecenia wieńca. W niektórych regionach niemniej ważny był snop zboża zwany Diduchem, który w celu udekorowania przechowywano aż do Święta Godowego. W tych to regionach przyszłoroczny siew rozpoczynano od ziarna pozyskanego z tegoż właśnie snopa. W późniejszym okresie rolę tą przejął wieniec dożynkowy, przechowywany w stodole do kolejnego roku (do nowego siewu), z którego wykruszone ziarna wsypywano do worków z ziarnem siewnym.

Wicie wieńca z pozostawionych na polu zbóż, z kiści czerwonej jarzębiny, orzechów, owoców, kwiatów i kolorowych wstążek rozpoczynało obchody dożynek. Wieńce te zwykle miewały kształt wielkiej korony lub koła. W przeszłości umieszczano w nich także żywe (z czasem sztuczne) koguty, kaczęta lub małe gąski, co miało zapewniać piękny i zdrowy przychówek gospodarski. Wieniec dożynkowy zwany bywał również „plonem”, bo też i uosabiał wszystkie zebrane plony oraz urodzaj. Niosła go na głowie lub na wyciągniętych rękach (zazwyczaj przy pomocy parobków i innych żeńców, w związku z ciężarem tegoż wieńca) najlepsza żniwiarka. Za nią postępował orszak odświętnie ubranych żniwiarzy, niosących na ramionach wyczyszczone i przybrane kwiatami kosy oraz sierpy. Wieniec niesiono do świątyni lub do wcześniej zaproszonego kapłana w celu poświęcenia, a następnie ze śpiewem w uroczystym pochodzie udawano się do dworu lub do domu gospodarza dożynek, gdzie zazwyczaj organizowano biesiady z poczęstunkiem i tańcami.

.

No i żniwa w PRLu :)

.

Opracował: JNG

Komentarze