Czy z historii krajów słowiańskich płynie jakaś lekcja, która przydałaby się nam współcześnie?

Tak! Po pierwsze musimy pamiętać, że historia nie lubi próżni, za to bardzo lubi powtórki. Jako Słowianie byliśmy kiedyś jednym wielkim ludem, podzielonym na małe i niewiele znaczące plemiona, które budowały swoją wielkość kosztem innych. Mieliśmy jedną tradycję, jeden język i jedną piękną, rozbudowaną religię wraz z całym systemem mitów. I ta jedność powinna nam obecnie przyświecać, a nie jakieś sztuczne, polityczne podziały. Najlepszym przykładem i zarazem lekcją dla nas niech będzie cytat z relacji Ibrahima ibn Jakuba: „Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowni, i gdyby nie ich niezgoda żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile.” Swoją drogą, spisał te słowa po swojej podróży przez ziemie Polan i Rusinów.

.

Czy masz jakieś swoje ulubione wydarzenie z historii państw słowiańskich?

Lubię wydarzenia, o których źródła starają się wymownie milczeć. Z takich też wydarzeń na pierwszym miejscu postawiłbym koronację chorwackiego Tomisława I Trpimirovicia i naszą rodzimą „reakcję pogańską”. Pierwsze zwykło się uznawać za prawdziwe, choć jedyne źródło tytułujące Tomisława królem, to list papieża Jana X z 925 roku, ale to z kolei tworzy pytania kto dał mu tą koronę? Czy papież, czy też cesarz bizantyjski lub rzymski? Oraz gdzie miałaby się ta koronacja odbyć? Z kolei drugie wydarzenie jest nam dużo bliższe. Wspomina o nim kronika Kosmasa i „Powieść doroczna”. Ale i tutaj pojawiają się pytania: czy był to ruch zorganizowany? Jeśli tak, to kto mu przewodził? Jeśli nie, to jakim cudem doszło do niego w całym kraju praktycznie jednocześnie?

10600536_687433834666794_763281461171527205_n

.

Czy masz jakąś ulubioną postać?

Z racji tematu swojej pracy doktorskiej moim ulubieńcem stał się najbardziej tajemniczy władca państw słowiańskich, czyli wspomniany już Tomisław I Trpimirović. Problem z Tomisławem jest dość specyficzny. W sumie, na naszym gruncie możemy porównać go do takiej kompilacji Mieszka I i Bolesława Wielkiego. Tomisław objął władzę około 910 roku jako książę. Przyjmuje się, że do 914 zjednoczył Chorwację Panońską i Dalmację (z wyjątkiem miast podległych Bizancjum), po czym w 925 pomiędzy synodami w Splicie, na których potępił słowiański ryt liturgiczny szerzony przez Cyryla i Metodego, przyjął koronę, po czym do swojej śmierci w 928 roku dosłownie roznosił wojska bułgarskie samodzielnie broniąc Konstantynopola i cesarstwa (któremu nie podlegał), za co otrzymał władzę nad wyspami i miastami dalmatyńskimi. Do dzisiaj jest zresztą wymieniany przez Chorwatów za pierwszego z czterech wielkich bohaterów narodowych. Po nim występuje Piotr Kreszimir, Piotr Zrinski wraz ze szwagrem Franem Krsto Frankopanem i na koniec przywódca chorwackich faszystów Ante Pavelić.

.

Czy nasza historia w jakiś znaczący sposób różni się od dziejów innych grup etnicznych?

Różni się diametralnie. Słowianie zasłynęli jako lud wyjątkowo gościnny, acz skory do rozwiązań siłowych, zbyt skłócony sam ze sobą, by wykorzystać swoją wewnętrzną siłę do narzucenia własnej woli sąsiadom. Lud, który w pewnym okresie swojej historii dał się zdominować, bądź raczej został pozbawiony władzy nad własnym terytorium i zepchnięty do roli drugoplanowej. Co prawda w przypadku poszczególnych plemion czy już państw słowiańskich miało to miejsce w różnych odstępach ich historii. Podobnie jak nieudane powstania, również wpisują się w naszą wspólną „tradycję”. Z kolei najbliżsi nam Germanie, zawsze potrafili w przypadku zagrożenia z zewnątrz się zjednoczyć i podjąć walkę, bądź zdominować słabszego sąsiada. Poza tym, odnoszę wrażenie, że działania Germanów zawsze były przynajmniej częściowo przemyślane, w przeciwieństwie do działań Słowian, którym chyba od zawsze przyświecała dewiza: „jakoś to będzie”.

.

Czego uczy historia Słowian o nas samych?

Przede wszystkim tego, że mamy olbrzymi potencjał, którego nie potrafimy wykorzystać. Nie chodzi tu nawet o to, że nie wiemy jak to zrobić, ale Słowianie mają pewną swawolę i niesubordynację we krwi. Władze od zawsze sprawował tutaj wiec, na którym każdy mógł zabrać głos i decyzja była podejmowana wspólnie, niejednokrotnie ze szkodą dla ogółu. Jesteśmy mocni i wytrwali, jako plemię, potrafimy się w obliczu poważnego zagrożenia zjednoczyć, ale tylko pod warunkiem, że ten stan nie trwa zbyt długo. Wolimy działać na własną rękę, bo przecież „jakoś to będzie”. Do tego jesteśmy jako Słowianie ludem, który zniesie wszystko, przyjmie wszelkie upokorzenia i cierpienia i dopiero po jakimś czasie na nie zareaguje.

10434270_687433508000160_6422477528268613504_n

.

Komentarze