Gustáv_Husák_-_oříznutoWojnę raczej przeczekał niż się narażał, za to w 1945 roku został deputowanym do zgromadzenia narodowego. W 1948 roku, gdy inspirowani przez Stalina czechosłowaccy komuniści postanowili wreszcie zrzucić maski demokratów, Husak aktywnie uczestniczył w przejęciu władzy. Na dobre mu to nie wyszło – w 1951 roku został aresztowany za odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne. W więzieniu przesiedział osiem długich lat, nie oszczędzano mu tortur. Ale nawet to doświadczenie nie zniechęciło go do komunizmu, jak wielu ludzi jego formacji był zdania, że partia ma zawsze rację. Choć lata spędzone za kratami trochę go jednak zmieniły. Gdy objął władzę, praska rezydentura KGB raportowała do moskiewskiej centrali: „Lata spędzone w więzieniu zostawiły ślad w psychice Husaka i wykazuje on nieuzasadnione pobłażanie dla otwartych przeciwników Komunistycznej Partii Czechosłowacji”. Autor tego meldunku musiał być zatwardziałym stalinistą i miłośnikiem metod Jeżowa oraz Berii, bo Husak rozprawiał się z opozycją w sposób bezwzględny. Nie wysyłał ich wprawdzie na Kołymę, ale w latach siedemdziesiątych ludzi nie sympatyzujących z komunistami pozbawiano pracy, więziono, a ich dzieciom blokowano możliwość studiowania.

Po wyjściu z więzienia Husak został zrehabilitowany i znowu zaczął pracować w aparacie partyjnym. Praską Wiosnę powitał ze sceptycyzmem i bez hamletowskich gestów poparł zbrojną interwencję wojsk Układu Warszawskiego. Tym razem się opłaciło, Husaka postawiono na czele Czechosłowackiej Partii Komunistycznej. Z punktu widzenia Kremla był idealnym kandydatem – tak jak Dubćek był Słowakiem i na dodatek stalinowskim więźniem. To ostatnie miało przekonać obywateli Czechosłowacji do nowej ekipy. Ale był kandydatem idealnym przede wszystkim dlatego, że – jak napisał w „Towarzyszach” Robert Service – „kulił się przed Związkiem Radzieckim niczym tchórzliwy spaniel”. W 1975 roku został prezydentem, zastępując na tym stanowisku schorowanego generała Ludvika Svobodę.

Gustav Husak był paranoicznie podejrzliwy. Wszystkim członkom prezydium KPCz kazał założyć podsłuch telefoniczny. Skarżyli się oni później w Moskwie, że „atmosfera pracy w Komitecie Centralnym zrobiła się tak przykra, że era rządów Novotnego (w latach 1957-1968 I sekretarz partii komunistycznej, od 1953 do 1968 roku, prezydent Czechosłowacji – przyp. autor) porównywana jest do pięknych, złotych dni”.

Husak z zazdrością spoglądał na Budapeszt i marzył o takiej pozycji, jaką miał na Węgrzech Janos Kadar. „Nad Mołtawą nie mogło udać się to, co przynajmniej częściowo powiodło się nad Dunajem – zanotował w swoich pamiętnikach Willy Brand. – Husak i jego grupa ponieśli porażkę przede wszystkim dlatego, że nie potrafili przełamać nieufności swoich rodaków”. Ale też Husak był nieporównanie bardziej ortodoksyjny niż szef węgierskich komunistów. I bardziej mściwy. Willy Brand poprosił go kiedyś, aby zezwolił synowi Jirzi Hajka, ministra spraw zagranicznych w rządzie Dubćeka i współtwórcy opozycyjnej Karty’ 77, aby młody Berlin, Rotes Rathaus, Gustav HusakHajek mógł podjąć studia. Choć prezydent Czechosłowacji solennie przyrzekał byłemu już wówczas kanclerzowi RFN załatwienie tej sprawy, to na obietnicach się skończyło. Warto dodać, że żonie Hajka uniemożliwiono wykonywanie zawodu. Prośba Brandta musiała być zresztą dla czechosłowackiego przywódcy niesympatyczna, bo wykazywał on wręcz patologiczną niechęć do kontaktów z ludźmi z Zachodu.

Ortodoksyjną miłość Husaka i całej jego ekipy do Związku Radzieckiego dobrze ilustruje wspomnienie Gustawa Herling-Grudzińskiego z jego wizyty w latach siedemdziesiątych w Pradze. Pisarz, który przyjechał do stolicy Czechosłowacji z okazji uroczystości ku czci Franza Kafki, zamieszkał w małym hotelu, gdzie nad wezgłowiem łóżka wisiała fotografia Husaka całującego Breżniewa w usta. To doskonale obrazuje mentalność spaniela.

Podobno, jak twierdzi Willy Brand, w połowie lat osiemdziesiątych Gustav Husak miał już dość rządzenia, starał się w Moskwie o wyznaczenie następcy, ale kazano mu trwać. I tak dotrwał aż środkowoeuropejskiej Wiosny Ludów, do 1989 roku. Zmarł dwa lata później.

.

Piotr Gajdziński

Komentarze