Lubię magię. W biegu życia tracimy tę odrobinę, w którą wierzyliśmy w czasie dzieciństwa. Elfy, wróżki, duszki były obecne w moim życiu, a podstawowe zasady czarów powtórzyłam sobie, gdy wychowywałam swoje dzieci. One również z ufnością wkraczały w magiczny świat  i dobrze się w nim czuły.

Tak łatwo wierzyło się w studnię życzeń i czarodziejskie pierścienie… Niezmiernie miło wspominam czas spędzony w królestwie zza siedmiu wzgórz. Czytając o jarzębinie wróciłam w te piękne chwile. Nasi przodkowie ich sobie nie żałowali! Oni wiedzieli, że w magii może pomóc zwykły kawałek drewna, pragnienie rzucone z wiatrem, napar wypity o zmierzchu. Nie chcielibyście znowu tak? Nie chcielibyście tej wielkiej wiary w sobie, że wystarczy włożyć gałązkę jarzębiny przy oknie i już złe słowa nas nie dosięgną?

No to posłuchajcie, jak było dawniej. Opowiem wam o jarzębinie i jej wielkiej mocy czynienia cudów. Dlaczego ludzie wielu krajów w jarzębinie upatrywali zbawiennej mocy? Być może zwracała uwagę swym pięknem nie tylko wiosną, kiedy kwitnie, latem, kiedy czerwienieje, ale i zimą, gdy zmrożone, pokryte szronem owoce błyszczą o świcie. Tak więc jarzębinowe drewno, gałązki wkładano do stajni, by zło nie ukradło mleka z wymion krowich, patyki wszywano w ubranka dzieci, by szatan ich nie opętał i nie kazał zboczyć z utartej ścieżki, drewno jarzębinowe chowano do kieszeni w czasie wędrówki i już można było podróżować bezpiecznie nawet nocą.

Spokojny, głęboki sen? – gałązka jarzębiny u wezgłowia łóżka. Bezpieczne miejsce? – rozsypane wokół korale jarzębiny. Te i inne zwyczaje można znaleźć w starych pismach. Ludzie wiedzieli, że jarzębina daje zdrowie, ale ona dawała im też spokój życia, bo zło nie dostało się do domu, w którym gałązkę jarzębiny gospodarz powiesił nad drzwiami.

SAM_5244

Komentarze