Deseczka 7g (II 7g)

Dlatego powiadamy, że piękne są barwne wieńce naszej wiary i nie potrzeba nam cudzych.

Kniaź mówi nam, byśmy poszli w ślad za wojami jasnymi chronić je przed zakusami wrogów. Prędzej czy później skończą się ich przewagi i znów będziemy panować na stepach.

Matka Słoneczna stroszy pióra i skrzydła szeroko rozkłada. Światłość bije od tego wojewody sławnego, który nie waha się nadstawiać głowy w bitwie i zdoła ją zachować.

Kiedy Czech poszedł na zachód ze swoimi wojami, ruszył w ślad za nim Chorwat. Czech się pojednał z Rusami i podzielił ziemią, współtworząc Roksolanię. Kij zaś w Kijowie zamieszkał. Pochodzimy od jego poddanych, bo dzięki niemu powstała Ruś. I nie będziemy służyć obcym, lecz Rusi, która jest naszą Matką i za nią bić się będziemy do końca.

 .


Deseczka 8

I tak między Rusami nastało rozbicie i odosobnienie. Żalia stanęła nad nimi i płakać zaczęła, a wypominać, że nie idziemy razem i w tym będzie nasza zguba, 1184916_518564681559551_1273099995_naż do czekamy się czasów, że nikogo nie stanie. Pamiętajmy o tym, że w czasach Ojca Arii byliśmy jednym wielkim rodem. A po jego śmierci trzech synów podzieliło naród na trzy plemiona. I stało się też tak z Wenedami i Roksolanami, że na dwoje się podzielili. Tak samo z Borusami, że w końcu są już dziesiątki plemion. Na co nam wały stawiać i tworzyć granice, jak długo będziemy się dzielić? Tylko Ruś zjednoczona może zwyciężać, nie  zdziesiątkowana.

Skoro wróg nas napada, winniśmy się bronić, a nie rozprawiać, kto pochodzi od jakiego ojca. Jedna jest krew w tych dziesiątkach i trzeba ją odnaleźć, choć wrogowie jej nieco utoczyli. Wszak rodzisz się i żyjesz w swym Rodzie do końca. Powinno nas być dziesiątki tysięcy. Kiedyś pewien Oglendia [?] wypasał bydło w stepach i wiele mówił o swych rodakach, a sądził, że przewyższa Praojców i Ojca Arię. Nie będziemy tak bajać i nie pójdziemy w jego ślady.

Po klęsce Alaryka ocalali Goci odeszli na północ i tam przepadli, a prowadził ich Dytryk, lecz więcej nic o nich nie wiemy.

Berendejowie przyszli ku nam i mówili, że Jagowie ich uciskają, idący szlakiem Hunów.

I kniaź Biełojar rzekł im, by nań poczekali, i przyszedł do nich z pięćdziesiątką tysięcy wojów, a pobił Jagów, rozpędzając na wszystkie strony. Wziął ich bydło, a córy, synów i starców powybijał. Jesteśmy Rusami, musimy być dumni ze swego pochodzenia, winniśmy wspierać jeden drugiego i walczyć aż do chwalebnej śmierci.

Wspomnijmy przy tym Dira, tego, który nas napadł i pobił z powodu naszych podziałów. A potem Waregowie Ruryk i Askold siedli na naszych karkach, aż nam całkiem obrzydli. Jesteśmy potomkami wielkiego rodu, my, którzy przyszliśmy wraz z Ilmerami i osiedliliśmy się tutaj aż do przyjścia Gotów. Było to tysiąc lat temu. Przyszli do nas Celtowie i przywitali nas żelaznym orężem, lecz krzepko miecze dzierżyliśmy i przegnaliśmy ich z naszej ziemi tam, gdzie słońce zachodzi.

A Ilmerowie widząc to, wcale się nie bronili i przepadli. Nijak nie mogliśmy im pomóc, skoro nie chcieli wziąć broni do ręki ani walczyć z wrogiem. Takie plemiona muszą sczeznąć innym dla przykładu.

Huczy grom w Swardze niebiańskiej i trzeba nam lecieć na wrogów jak jaskółki gromonośne a szybkie, szybkość ta zaś pochodzi od nowego ruskiego oręża. Naszym celem jest teraz odzyskać skifskie stepy. Wiele się tam włóczy nędzników, którzy bydło nam podkradają. Nasze bydło musi się tam paść spokojnie i rodacy tam żyć, lecz podobnie jak dawni Celtowie dziś naszymi wrogami są Grecy, których zwą także Hellenami. Kto tego nie zrozumie, czekają go w przyszłości bieda i niewola. Brońcie ziemi ruskiej i samych siebie, by nikt nie siadł na waszych karkach, przeciwnie, wy powinniście ich spętać i włóczyć za swymi wozami tam, dokąd chcecie. Żalia z płakalnicą temu, kto nie pojmie tych słów, i grom zwiastujący niedolę.

Jedni nami władają bogowie: a to nasz Chors i Perun, Jaryło, Kupało, Łado i Darzbóg. Gdy przyjdzie do nas Kupało w wieńcu uplecionym z zielonych kwietnych gałązek i kłosów na głowie, w ten czas lubo nam będzie po całej Rusi cwałować aż po Dniepr. Nie będziemy wtedy myśleć o śmierci, lecz o pięknym żywocie naszym na tych ziemiach.

Matka Wszech Sława bije skrzydłami i wzywa nas do bitwy. Chętnie pójdziemy, bez jadła tłustego i obfitego, nawet gdy przyjdzie nam spać na surowej ziemi i żywić się trawą, póki Ruś nie stanie się wolna i potężna.

.

Przełożył z rosyjskiego Witold Jabłoński

Komentarze