Piec ziemny, piece drążone, piece kopulaste i szybowe

Za najbardziej prymitywną odmianę tego urządzenia należy uznać opisywany przez etnografów piec ziemny, czyli zwykłą jamę wydrążoną w ziemi, którą rozgrzewano ogniem lub do której wrzucano rozżarzone kamienie. Na takim rozgrzanym podłożu układano pieczyste – mogło to być nawet całe zwierzę – które przysypywano popiołem i ziemią.

Nietrudno się domyśleć, że było to urządzenie raczej jednorazowe. Ich zmodyfikowaną i przeznaczoną do wielokrotnego użytku wersją były piece drążone w zboczach ziemnych, uformowane w spoistym – lessowym lub gliniastym – podłożu. 

Z czasem zaczęto budować nad niecką pieca albo zwężający się ku górze rodzaj otwartego szybu, albo w pełni zamkniętą kopułę. Piec o konstrukcji pierwszego rodzaju można było wybudować z kamieni spojonych gliną – przykładem może tu być wspomniany wcześniej piec z Piotrowina – bądź też stosując drewnianą konstrukcję plecionkową, opartą o wbite w podłoże pionowe paliki, wyklejoną gliną.

Piec z pełną kopułą wznoszono wyłącznie z gliny, nakładanej na drewnianą konstrukcję z giętkich prętów wbitych w ziemię bądź w ułożone poziomo wałki gliny. Pręty te zaginano do środka i wiązano, tworząc w ten sposób konstrukcję kopuły. Ogień do ogrzania pieca szybowego rozpalano w wychodzącym poza zarys szybu zgłębieniu, łączącym się z niecką pieca i przykrytym półkolistym, tunelowym sklepieniem, które tworzyła wyklejona gliną drewniana plecionka.

Specyficzna, otwarta u góry konstrukcji pieca szybowego mniej chyba nadawała się do funkcji gotowania, za to doskonale sprawdzała się przy pieczeniu np. mięsa, a przy umiejętnym operowaniu ogniem mogła również pełnić rolę wędzarki.

Podobnie jak szybowy, ogrzewano piec kopułowy, choć czasami ogień palony był w jego wnętrzu, a gdy gliniana kopuła rozgrzała się do odpowiedniej temperatury, wygarniano z jej wnętrza żar, wstawiano tam garnki lub wkładano np. bochenki chleba, a następnie – w razie konieczności – kontynuowano palenie ognia przed nim, na wylepionym gliną miejscu zwanym „przypieckiem”.

DSC07933

.

Co dziś wiemy?

Z pozostałości pieców odkrywanych podczas wykopalisk nie sposób niekiedy odczytać, który z powyższych typów dane znalezisko reprezentuje, gdyż zachowują się tylko jego dolne partie. Można jedynie określić jego średnicę i grubość ścianek, natomiast wysokość z reguły pozostaje w sferze domysłów.

Piec o konstrukcji kamiennej odkryty w 1987 na grodzisku w Garbowie miał średnicą podstawy bliską 1m, przy czym średnica jego wnętrza wynosiła około 50zm. Co ciekawe, mimo konstrukcji kamienno-glinianej, jego usytuowanie w samym narożniku półziemianki i wsparcie konstrukcji o jej drewniane ściany dawało możliwość wybudowania pełnej kopuły na wysokości około 60 – 70cm. Jednak górna partia pieca nie zachowała się – tworzące ją kamienie wpadły do środka i już na zawsze pozostanie zagadką, czy formowały one pełną kopułę, czy też stanowiły zwieńczenie szybu wokół otworu dymnego.

Dla przeprowadzenia naszych eksperymentów nie zrekonstruowaliśmy pieca typu „kuchennego”. Do pieczenia mięsa wykorzystaliśmy urządzenie wolno stojące, wybudowane na potrzeby wypału ceramiki naczyniowej.

Piec ten, wzorowany na piecach garncarskich odkrytych we wczesnośredniowiecznej osadzie przygrodowej w Stradowie, miał typową konstrukcję szybową i zgodnie z pierwowzorem wybudowanym był z kamieni spojonych gliną. Warsztatowa rekonstrukcja pieca miła nieckę paleniska o średnicy 70cm, zagłębioną w ziemię na 35cm, z paleniskiem długim na 100cm. Ścianki szybu, grube w dolnej partii nawet na 30cm, miały wysokość 70cm.

Należy dodać, że jako piec garncarski posiadał on gliniany, wsparty na kamiennym „koźle” ruszt, oddzielający palenisko i nieckę pieca od wnętrza szybu, umożliwiający ustawienie na nim wypalanych naczyń. Równie dobrze, przy odpowiednio mniejszym ogniu palonym w zewnętrznym palenisku, można tam było ustawić garnki z przeznaczoną do ugotowania strawą.

Natomiast zawieszone na drewnianych patykach, wspartych o wylot szybu, kawałki mięsa, ryby czy zawinięte w lniane szmatki cząstki sera piekły się – lub wędziły, w zależności od potrzeby i sposobu palenia ognia – znakomicie! 

P.S. Mam nadzieję, że narobiłem Wam smaka! Smacznego! :)

.

Opracował Jakub Napoleon Gajdziński

Źródło: Hanna i Paweł Lisowie, „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko…”

DSC07936

Komentarze