Dawni Słowianie i ich świnie
.
Wreszcie dotarliśmy do prawdziwie polskiego akcentu historii świni. Warto wspomnieć, że Pseudo-Maurycy pod koniec VI wieku mówił, że słowiańskie plemiona Antów i Sklawinów „… mają wielką ilość bydła”. Przekaz ibn Rosteha wskazuje na prawdziwy charakter słowiańskiej hodowli zwierząt. Według arabskiego podróżnika rola hodowli była bardzo istotna dla naszych przodków. O dawnych Słowianach podróżnik pisał, że „są oni ludem, który hoduje świnie jak owce”.
.
Na wszystkich wczesnośredniowiecznych stanowiskach archeologicznych kości zwierząt są najliczniej reprezentowaną grupę artefaktów. W ogromnej, bo 90% większości są to kości zwierząt hodowlanych. „Obfitość materiału kostnego i możliwość wyrażania związanych z nim danych w liczbach od dawna kusiły badaczy do podejmowania prób szczegółowych wyliczeń, ile zwierząt poszczególnych gatunków było hodowanych przez mieszkańców badanych osad czy grodów, ile pochodzącego z hodowli mięsa mieli do konsumpcji, a nawet jak często i w jakiej liczbie następował ubój zwierząt hodowlanych” – piszą Paweł i Hanna Lisowie, autorzy publikacji „Kuchnia Słowian. Żywność, potrawy i nie tylko…”.
Nie jest to jednak takie proste, co potwierdzają archeolodzy i analitycy zajmujący się badaniem stanu zachowania materiału kostnego w nawarstwieniach kulturowych. Wiążą się z tym trudności w pozyskiwaniu kompletnych danych ilościowych co wskazuje, że trzeba zachować dużą ostrożność przy podejmowaniu tego typu prób. Bardzo słuszna jest uwaga Alicji Lasoty-Moskalewskiej, która mówi, że „[…] materiał jest obarczony deformacją ilościową i dlatego w analizach archeozoologicznych korzystamy z danych względnych, czyli udziałów procentowych szczątków kostnych poszczególnych gatunków lub grup zwierząt”.
Dodatkowo, L. Leciejewicz i W. Hensel podkreślają, że nie wszystkie metody obliczeń pozwalają na uzyskanie wyniku w sposób prawidłowy ilustrującego badane zagadnienie. Wiele metod się nie sprawdza, a wyniki badań muszą być korygowane. W związku z tym, za państwem Lisami, pozwolę sobie pominąć przegląd przeróżnych rodzajów obliczeń odnośnie badań na temat ilościowego obrazu hodowli. Tych, którzy są bardzo zainteresowani właśnie takimi badaniami, odsyłam do prac J. Kostrzewskiego, W. Hensla i L. Leciejewicza.
Dominuje przekonanie o tym, że w początkowych fazach wczesnego średniowiecza wśród zwierząt hodowlanych najpopularniejsze jest właśnie bydło. Jedynie na terenach Słowiańszczyzny północno-zachodniej (Wielkopolska, strefa wielecka, Pomorze) oraz sporadycznie na Łużycach na plan pierwszy wysuwa się nierogacizna.Nie wszystkie zwierzęta służyły jedynie dostarczaniu mięsa. Bydło było używane również jako siła pociągowa i zaopatrywało, podobnie jak drobna rogacizna, w mleko, skóry, wełnę podczas gdy kury, kaczki i gęsi dostarczały jaj.
Dopiero w IX – X wieku, wraz z powstawaniem pierwszych miast-grodów, wzrasta (i to bardzo) znaczenie hodowli świń jako głównego źródła mięsa.
Choć może to zabrzmieć śmiesznie to trzeba stwierdzić jedno: świnia jest jednym z wielu bardzo ważnych czynników, które umożliwiły rozwój naszej cywilizacji. Świnia, chciałoby się rzec, to wynalazek przełomu. Świnia to grody-miasta, to sposób na utrzymanie i rozwój dużych zgromadzeń ludności na niewielkim terenie. Można zatem, z lekkim uśmiechem, stwierdzić, że bez świni nie byłoby naszej państwowości. Znamienne jest, choć trudno o twarde dowody w tej sprawie, że dynastia Piastów, będąca w stanie skutecznie odpierać ataki Niemców aż do przyjęcia chrztu, panowała na terenie, gdzie głównym zwierzęciem hodowlanym było nie bydło, ale właśnie świnia.
Gdzie i kim byśmy dzisiaj byli, gdyby nie świnia? Dlaczego właśnie świnia? Dlatego, że w przeciwieństwie do bydła rogatego, hodowla świń nie wymagała specjalnego wysiłku czy wyjątkowych starań – czyli tak jak lubimy. Świnie jedzą wszystko, śpią wszędzie, są bardzo inteligentne i wydają dużo potomstwa w jednym miocie. W dodatku świnie średniowieczne, bardziej podobne do dzików niż współczesnych świń, egzystowały podobnie jak ich nieudomowieni krewniacy. Latem wyganiano je do lasu, gdzie same dbały o swoje wyżywienie. Żyć, nie umierać!
.



