Polska kuchnia jest różnorodna. Położenie, klimat i ukształtowanie terenu wpływają na to jakimi produktami możemy cieszyć się w ciągu roku i to one mają również znaczący wpływ na to co pojawia się na naszych stołach. Właśnie jesteśmy w momencie, który każdy z nas powinien wykorzystać. Ilość świeżych, polskich owoców i warzyw jest na tyle duża, że nie ma sensu zajadać się hiszpańskimi pomarańczami czy ekwadorskimi bananami, mamy przecież coś lepszego.

Tytuł artykułu jest banalnie prosty, jednak pytanie w nim zawarte jest jak najbardziej zasadne. Sklepowe półki zdążyły nas przyzwyczaić do stałej wystawy owocowo-warzywnej. Praktycznie przez cały rok możemy kupić te same produkty: ziemniaki, czosnek, banany, czy pomarańcze. Z tymi pierwszymi nie ma problemu, gdyż pochodzą z Polski, jednak co do reszty można mieć zastrzeżenia, nie tylko jeśli chodzi o jakość, ale również sens kupowania zagranicznych produktów, które w trwającym obecnie sezonie można zastąpić polskimi ciekawszymi odpowiednikami, szczególnie jeśli mówimy o owocach. Czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień to miesiące obfitości w polskiej naturze. Na podstawie kalendarza sezonowości możemy wymienić takie produkty jak:

  • agrest, czereśnie, maliny, morwa, porzeczki, poziomki, truskawki, borówka amerykańska, brzoskwinia, dereń, jagody, jabłka, gruszki, mirabelki, morele, wiśnie, aronia, brusznica, czarny bez, dzika róża, jeżyny, rokitnik, śliwki, głóg, pigwa, winogrona, żurawina.

Niestety wielu z wymienionych wyżej owoców próżno szukać w sklepach wypełnionymi po brzegi papajami, mango czy mandarynkami. Na szczęście do dyspozycji pozostają małe bazarki, na których nie zabraknie polskich regionalnych produktów. Produkty te nie tylko są zdrowe i smaczne, lecz stanowią również część naszego „narodowego smaku”.

 

Agrest, mirabelki, papierówki i spółka

Po raz kolejny potwierdza się, że smak kwaśny jest charakterystyczny dla naszego kraju. Wystarczy pomyśleć o tym co jedliśmy i jemy w czerwcu czy lipcu. Są to w dużej mierze agrest, porzeczki, czy też niezastąpione papierówki, o lekko kwaśnawym posmaku. Wielu z nas kojarzą się one przede wszystkim z dzieciństwem, kiedy z dziko rosnących krzewów i drzewek podbierało się te owoce. Nie potrzeba było niczego więcej. Żadnego zwyczajowo dodawanego cukru, nie musiały być podsmażane, czy nawet obierane. Na surowo smakowały najlepiej. Przypominanie sobie smaków oraz sam fakt, że polskie owoce są niezwykle zdrowe powinny być wystarczającym powodem aby banany i papaje zamienić właśnie na kwaskowate owoce i warzywa. Przykładowo:

 

Agrest – zawiera dużo witaminy C, P oraz z grupy B, a także takie składniki mineralne jak fosfor, magnez, potas, sód, wapń i żelazo. Wspomaga przemianę materii, pobudza apetyt i działa moczopędnie. Dodatkowo oczyszcza organizm z toksyn oraz obniża poziom złego cholesterolu. Zawartość pektyn powoduje, że z owoce świetnie nadają się na galaretki.

Porzeczki – poza dużą zawartością witamin z grupy B, K oraz PP są bogate w fosfor, magnez, miedź, potas, wapń i żelazo. Mają wiele właściwości zdrowotnych. Wspomagają pracę serca, przemianę materii, działają przeciwzapalnie i oczyszczają organizm. Poza tym łagodzą zgagę i gaszą pragnienie.

Czereśnie – są bogate w witaminy A, B i C oraz takie składniki mineralne jak cynk, mangan, miedź, magnez, potas, wapń i żelazo. Opóźniają rozwój miażdżycy, poprawiają samopoczucie i przeciwdziałają kamicy nerkowej oraz innym problemom pęcherza i wątroby. Polecane są osobom cierpiącym na artretyzm i problemy z zniekształceniami stawów.

Rabarbar – zawiera witaminy A, B, C i E oraz jest źródłem potasu, sodu, magnezu, wapnia i żelaza. Ma działanie przeciwnowotworowe, przeciwutleniające, pomaga w walce z otyłością i oczyszczaniu organizmu. Dodatkowo jest bogaty w błonnik i zawiera jedynie 13 kcal w 100 g.

 

Jak uratować sezon?

Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy, dlatego warto wykorzystać sezon nie tylko na jedzenie tych owoców, lecz również na przygotowanie domowych konfitur. Zapewne każdy z nas ma w domu stare zeszyty po babci, prababci, gdzie znajdziemy prawdziwe perełki. Warto do nich zajrzeć by odtwarzać  dawne smaki, wolne od wszelkiej chemii i nienaturalnych dodatków. Szczególnie polecamy powracające na polskie stoły, a nawet salony, kompoty z owoców i warzyw, które przecież są świetnym i ciekawym dodatkiem do polskiego obiadu. Dla osób lubiących coś mocniejszego proponujemy przygotowanie nalewek. Nalewka z rokitnika, czereśni, porzeczek, czy czarnego bzu to prawdziwa ozdoba barku oraz ciekawy powrót do staropolskich korzeni, gdzie poza miodami to właśnie one przeżywały swoje najlepsze lata. Na koniec nie zapominajmy o dżemach i sokach, bez których ciężko wyobrazić sobie desery podczas zimowych dni.

 

Wybieranie tego co dobre, czyli naszych produktów nie zawsze jest łatwe. Jednak warto się odrobinę wysilić by znowu posmakować tego, co jedli nasi przodkowie i co sami pamiętamy z dzieciństwa.

 

 Klaudia Bąk

 

Komentarze