Co przyniósł bociek

W bocianim gnieździe oniemiali ze zdumienia Czas i Przemiana znajdują czternaścioro (sic!) zdrowych dzieciaczków, trzynastu chłopców i dziewczynkę. Boskie objawienie pozwala im nadać dwunastu chłopakom imiona miesięcy, córeczce zaś miano Zorzy. Mają jednak kłopot z trzynastym chłopcem, który rozwija się szybko i zdrowo. W zasadzie powinien być nazwany Księżycem, staruszkowie boją się jednak owej zwodniczej, zmiennej planety, władającej czarami nocy. Kiedy chłopak dorasta, wyjawia rodzicom swój szczególny status i przeznaczenie:

Leszek i CzarnolotekKsiężyca się lękacie, co po nocy chodzi

I bladym swoim światłem ziemię senną chłodzi,

Może się nie lękacie innego rycerza,

Co także w nocy błądząc w kurniki uderza

Ludzkie chytrze i zmyślnie, a kury porywa

Głośno na gwałt krzyczące, choć zapobiegliwa

Gospodyni tak kury te zazdrośnie strzeże,

Jak królewien zamkowe czarne strzegą wieże.

Tak jak lis kury, tak ja królewnę zabiorę,

Jak on chytrością dziwi cichą nocną porę,

Tak ja niski świat zdziwię. Lisa rozum noszę

W głowie, przeto o lisa imię także proszę

I chcę, aby mnie Leszkiem pośród ludzi zwano,

A po takim imieniu i cechę poznano…

Tak wkracza w baśniową scenerię  Leszek Przechera, śmiały, przemyślny i szczwany. Widząc, że rodzicom się nie przelewa, postanawia oskubać zbrojną kawalkadę przewożącą w pobliżu daniny dla srogiej i zachłannej królowej Welindy. Uczy braci głosów zwierząt, po czym za pomocą sprytnego fortelu odbija i uprowadza mnóstwo bydła i koni, poczynając sobie z brawurą słowiańskiego Robina Hooda. Jednym z nabytków jest gadający konik Czarnolotek, przysłany przez Kraka z łąk Wyraju. Magiczny rumak opowiada młodzikowi o trzynastu córach Popiela, Wiłach spłodzonych z Babą Jagą i namawia go, by udał się wraz z braćmi w szczególnego rodzaju swaty. Nie musi tego dwa razy Leszkowi powtarzać, cóż bowiem warta bujna młodość bez prawdziwej przygody? I cóż warta dobra baśń bez niebezpiecznej wyprawy?

.

Komentarze