Goplańska masakra Mieczem Samosieczem
Bracia dostają się do zaklętego zamku naśladując wycie wilkołaków. Ponieważ Popiel wciąż tropi Wandę w morskich otchłaniach, Baba Jaga panuje w nim samodzielnie. Nieco zaskoczona, lecz mile ugłaskana pochlebstwami Leszka, zaprasza nieproszonych gości do stołu i przedstawia im swoje piękne córki, a także przedziwnych synów, ukazanych z fantazją godną Leśmiana:
Takie okropne płody Jaga urodziła,
Odkąd w zamku królową u Popiela była.
Córki miała przepiękne, lecz syny szkaradne
Chowało na swym zamku stadło wielowładne
Panów srogich Północy. Starszy imię Miecza
Nosił i z nim przydomek dostał Samosiecza,
Miał żelazne i chude, bardzo cienkie ciało,
Które się na zawiasach żelaznych ruszało
Jak ślusarska robota. Tam, gdzie zwykle bywa
Szyja, tam to rękojeść u niego spoczywa
Żelazna, w ciało wkuta, a w tej rękojeści
Więcej jak na trzy łokcie długi miecz się mieści,
Klinga stalowa, ostra i tak obrócona,
Że naprzód patrzy ostra długiej klingi strona;
W rękojeści zmieszczono dwoje małych oczu
Pod stalową powieką, tak gdzieś na uboczu
Ukrytych, że ich nie znać. Jego bratu dano
Na postrzyżynach Gęśla Samograja miano,
Nogi miał obie z drzewa i ręce drewniane,
A ciało przypłaszczone w struny przyodziane,
A na kształt rękojeści wyrastała głowa.
Ten Gęśl Samograj nigdy nie mówił ni słowa,
Tylko palcami z drzewa po strunach trącając
Umiał przedziwnym pieniem i świat cały zająć…
Gęśl gra czarownie, Wiły śpiewają kuszącą pieśń i zauroczeni chłopcy rozpoczynają dziką pohulankę. Jeszcze chwila i proszą macierz o rękę trzynastu córek. Stara czarownica godzi się z pozoru chętnie, lecz kiedy dzielni junacy udają się do łóżek ze swymi wybrankami (jak widać w owych czasach nikt sobie nie zawracał głowy długim narzeczeństwem), idzie do tajemnej komnaty, naradzić się z potwornym Mieczem. Jej przychylność była jedynie pozorem, by uśpić czujność intruzów. Nakazuje teraz poczwarze zgładzić gachów w trakcie upojnej miłosnej nocy. Nie wiadomo, czym by się cała intryga skończyła, gdyby nie czujny i wierny druh Czarnolotek. Rumak ostrzega Leszka przed podstępem wiedźmy i daje mu czarodziejskie Snu Ziele, które uśpi niefortunne panny młode. Tak się też dzieje i kiedy po północy Miecz Samosiecz (uprzednio, dla pewności, naznaczony przez Leszka magiczną runą) rozpoczyna rzeźnicką robotę, nieświadomie ścina głowy swoim trzynastu siostrom. Krew spływa, koniec snów kochania… Złe panny zostają unicestwione, dzielni młodzieńcy ocaleni, a podświadomy mizoginizm autora zyskuje gigantyczną pożywkę.
Leszek ucieka wraz z braćmi, wiodąc ze sobą jako jeńców Gęśla i Miecza, a tymczasem Baba Jaga rano odkrywa straszliwą prawdę, że kto mieczem wojuje… Jej rozpaczliwe wycie przywołuje Popiela, który dowiedziawszy się o rzezi, jaką sprawili niezwykli goście, wybucha straszliwym gniewem i zapowiada okrutną zemstę:
Widzę, że zguba na nas już czyha dokoła,
Po śmierci Kraka wstają teraz Kraka dzieci
I niepowstrzymanie moc przeznaczenia leci
Przez czas nieprzemierzony, koniec panowania
Naszego wieszcząc, tron nasz mocny już się skłania
Na brzeg otchłani; jeszcze nam nie dadzą rady
Wylęgłe dotąd z Raju Krakowego gady,
Choć Wanda taka mocna, że mej uszła dłoni,
Choć Leszek śmierć tu zaniósł w swych trzynaście koni,
Znajdę ja w moich księgach zaklęcia tak mocne,
Że jeszcze me utrwalę panowanie nocne
Przeciwko tym dwom razem, ale wiem, że w świecie
Niejedno jeszcze dobro przeciw nam się plecie
I zgubę rodzi dla nas, trzeba jej przeszkodzić,
Nie trzeba, bym na ziemi światłu dał się rodzić!
Krakowi dopomaga Czech, pan morskiej toni
I on przed moim gniewem naszych wrogów chroni.
Ponad brzegami morza dotąd Żywa żyje,
Owoce rajskie jada i z Dunaju pije
Wodę, a przy niej rośnie Piast, to wróg nie lada
Będzie, gdy całą mocą swą przyszłą zawłada,
Trzeba go zdławić teraz. Jeśli jego struję,
Resztę potęgi naszej, Jago, wyratuję…
Jak Popiel próbował powstrzymać Piasta i jak tenże poznał urodziwą Rzepychę zobaczy czytelnik w kolejnej odsłonie słowiańskiej sagi.
.
Tekst poematu opracował i komentarzem opatrzył
Witold Jabłoński




