Marka poznałam w Irlandii, pracuje w jednej z tamtejszych kawiarni. Usiadłam, zamówiłam kawę i jakie było moje zdziwienie, gdy na owej kawie zobaczyłam piękny rysunek kwiatu. Autor wielu kawowych dzieł udzielił Smakom z Polski wywiadu. Dzięki niemu definicja wyrażenia – sztuka kulinarna zmienia znaczenie. Oto rozmowa z Markiem Dziduchem.

.

Widziałam Twoje dzieła i jestem pod wrażeniem. Skąd pomysł, żeby tworzyć rysunki na kawie?

935301_653992601284920_505649828_nPomysł wziął się 6 lat temu, gdy zacząłem pracę w kawiarni, w której do tej pory pracuję. Odwiedził nas wtedy główny właściciel całej sieci, udzielił szybkiego treningu odnośnie zaparzania kawy i pokazał, że można robić różne wzorki. Mówił, że są ludzie tworzący naprawdę wspaniałe obrazki. Tego samego dnia usiadłem przed komputerem i wpisałem w wyszukiwarkę „coffee art” – od tego się zaczęła moja przygoda.

Jak udaje ci się tworzyć takie cuda na czymś tak nietrwałym?

Może się wydawać, że jest to coś nietrwałego, lecz przy odpowiedniej technice spieniania mleka obrazek może pozostać naprawdę długo, aż kawa zostanie zupełnie zimna. Do tego jest dużo obrazków, które tworzę, tylko poprzez dodanie mleka do espresso.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiruje mnie wiele rzeczy. Niektóre pomysły po prostu podpatrzyłem w Internecie, ale zdecydowana większość to moje dzieła. Wszystko zależy od mojego samopoczucia i humoru. Czasem bywa, że powstanie zwykła plama na kawie, a wyobraźnia robi już resztę.

Sądzisz, że jesteś artystą? Czy zdarza ci się, że ktoś cię tak nazywa lub za takiego uważa?

Kilka razy już ktoś mnie tak nazwał. Czy sam się za takiego uważam? Poniekąd tak. Jest to w końcu sztuka zwana „coffee art”. Koleżanka z pracy zawsze powtarza ludziom, że ja jestem „artystyczny”, a ona jest autystyczna.

Próbujesz innych dziedzin sztuki?

Kiedyś rysowałem komiksy, ale to już przeszłość. Było to raczej hobby, na które teraz nie starcza mi czasu.

Jak reagują ludzie gdy widzą twoje rysunki?

Naprawdę różnie. Niektórzy się śmieją, niektórzy są pod wrażeniem, ale bywają też i tacy, którzy spojrzą z pogardą wsadzając z miejsca łyżeczkę i mieszają kawę by pozbyć się rysunku. Kiedyś jedna mała dziewczynka zaczęła piszczeć z wrażenia. To była najśmieszniejsza reakcja którą widziałem. Dużo ludzi robi zdjęcia, wtedy zawsze im mówię w żartach, że wszystkie prawa zastrzeżone.

Wiem, że jesteś menedżerem kawiarni, spełniasz się w tej pracy?

Szczerze powiedziawszy, z jednej strony żałuję, że przyjąłem ten awans, ale trzeba iść do przodu. Nie można siedzieć w jednym miejscu. Powinno się rozwijać swoje umiejętności i nabierać nowego doświadczenia, a z czasem zaowocuje to w życiu. Spełniam się w tej roli i zobaczymy gdzie los dalej mnie poniesie.

Czy klienci przychodzą do was specjalnie byś zrobił im swoją specjalność?

Tak! Tutaj akurat jest dużo takich klientów. Zdarzają się tacy, którzy wchodząc do kawiarni widzą, że mnie nie ma i po prostu wychodzą. Inni nawet pytają o moje dni wolne, czasem jak jestem zajęty czymś innym, ktoś prosi żebym to koniecznie ja zaparzył kawę. Oczywiście też dzieciaki, które uwielbiają gorącą czekoladę, a zwłaszcza gdy pojawia się na niej uśmiechnięta buźka.

W imieniu całej redakcji Smaków z Polski życzę Markowi wielu sukcesów zawodowych i nie tylko, oraz by nigdy nie przestawał tworzyć.

 .

Katarzyna Dolata

Komentarze