Całą nieudaną dla Duńczyków bitwę można podzielić na trzy fazy: pierwsza – podpłynięcie statków pod linię brzegową Rugii, druga – walkę w wąskiej cieśninie, i trzecia – odwrót Waldemara i Absalona. W tym starciu zachodzi pewien paradoks – mimo agresji duńskiej na Rugię, to właśnie agresorzy cały czas się bronili, a wyspiarze starali się przepędzić natręta ze swoich terenów.
Ta pierwsza typowo łupieska wyprawa na Rugię zakończyła się niepowodzeniem. Okręty dowódców jako tylna straż floty, uciekająca przed Słowianami, nie mogła zadowolić króla i biskupa. O takim obrocie spraw zadecydowała niekonsekwencja Duńczyków. Najbardziej można winić możnych, którzy co chwila zmieniali zdanie, ale i uległość względem nich króla. Na czele 260 okrętów zapewne nawiązali by walkę z flotą rugijską, być może odnieśli by sukces. Drugą sprawą jest, że łupy z Bardo były tak wielkie, że uczestnikom wyprawy rekompensowały wstyd porażki.
Łupy z Bardo rozochociły Waldemara, dlatego jeszcze jesienią tego samego 1159 roku postanowił spróbować szczęścia ponownie. Tym razem niepostrzeżenie flota duńska wylądowała na Półwyspie Witów. Lądowe zmagania wygrał król, jego załogi splądrowały okoliczne ziemie. Odsiecz zaskoczonych Rugijczyków miała odciąć drogę powrotną Duńczykom, jednak mgła uniemożliwiała orientację obu armiom. Ten niefortunny splot zdarzeń spowodował spotkanie się dwóch wrogich wojsk, z czego zwycięsko wyszli wojownicy Waldemara. Zdołali przebić się do swych okrętów, jednak król i jego koń, podczas już drugiej ucieczki przed wojskami Słowian w tym roku, zostali obaleni, ale zdołali uciec razem z flotą.
Po raz kolejny już, Waldemar musiał uciekać przed ciosami Rugijczyków. Po raz kolejny też obłowił się niebywałymi skarbami. Trudno jest oceniać rezultat tych dwóch, przeprowadzonych w ciągu paru miesięcy akcji łupieskich. Z jednej strony król i jego armia przegrali dwie bitwy. Z drugiej jednak, zdobyli olbrzymie bogactwa. Bogactwa, które pomogą królowi obalić Świętowita.
.
Krzysztof Marcin Stachura



