Żywa i Złota Jabłoń

Od tej chwili baśń zaczyna zaczyna eksploatować inny uniwersalny motyw. Żywa, podobnie jak Kopciuszek, cierpi prześladowania ze strony niegodziwych przyszywanych krewnych. Przyrodnie siostry bezustannie jej dokuczają z powodu ucieczki brata, Baba Jaga dręczy, zadając pracę ponad siły, jaką jest uprzędzenie dużej partii wełny w jedną noc. W razie jaga i zywaniewykonania roboty grozi sierocie biciem i głodzeniem.

Zrozpaczona dziewczyna zwraca się w modłach do zmarłej matki i w końcu otrzymuje pomoc z zaświatów. Rodzicielka objawia się jej pod postacią… nie, nie wróżki w karecie z dyni, lecz krowy karmicielki, egzystującej pośmiertnie w słowiańskim Raju (a właściwie: Wyraju). Autor wyzyskał w tym przypadku klasyczny motyw mitologii aryjskiej, starowedyjski symbol kosmicznego macierzyństwa. Według owego pradawnego mitu pramatką kosmosu jest właśnie krowa, jej cielętami są Słońce (Czuryło?) i Księżyc (Żywa?), mlekiem zaś światło ciał niebieskich.

Pramatka krowa dopomaga córce magicznie uprząść całą górę wełny, dzięki czemu jej latorośl unika chłosty i niedożywienia. Owa manifestacja nadludzkich mocy u pasierbicy mocno niepokoi macochę, stara się zatem dociec jej źródła. Jak to w baśniach bywa, sytuacja powtarza się trzykrotnie. Dwa razy Baba Jaga posyła kolejno swe córki, by podpatrzyły nocą, jakim sposobem dziewczynie udaje się tak szybko wykonać pracę. Nie przynosi to żadnego pożytku, bo Żywa usypia przyrodnie siostry podsuniętą przez matkę czarowną kołysanką. Zła wiedźma postanawia w końcu osobiście nadzorować pasierbicę i wprawdzie również zostaje pozornie uśpiona, jak się jednak okazuje, dysponuje trzecim okiem, co nigdy nie zasypia… Konsekwencje tej sytuacji są niesamowite, rodem z niezłego horroru:

.

Wtem ktoś głośno wrzaśnie,

Wśród maku, popod grochem, co tam kwitnie w górze,

Nad makiem. Tak to w głodnych wilków nocnym chórze

Zimą, wśród zawieruchy najgłośniej zawyje

Wilkołak, człowiek, który w wilczej skórze żyje

I ludzkie dzieci jada. Coś z maku skoczyło.

 Zło mocne Jagę babę w wilka zamieniło.

Wilczyca dużą krowę za kark paszczą dławi,

Jak błyskawicą okiem strzela, zęby krwawi,

Kości kruszy. Na ziemię padła rycząc krowa

I zginęła. A Żywa ze strachu gotowa

Umrzeć i żalu; serce jej się dziko tłoczy,

Mrok jakiś dziwny, krwawy pada jej na oczy.

Zachwiała się dziewczyna, jak chusta pobladła,

Jęknęła przeraźliwie, bez pamięci padła.

.

Boska krowa ginie tragicznie, przynajmniej na ziemskiej płaszczyźnie, a Żywa zostaje znów bez opieki i obrony, wszystko zatem wydaje się stracone. Rozwścieczona Baba Jaga postanawia pasierbicę zamorzyć głodem, obawia się bowiem jej czarodziejskich zdolności i przyzywanych przez nią jasnych potęg. Biedna dziewczyna myśli, że już po niej, lecz zmarła rodzicielka przychodzi ponownie z pomocą, zsyłając córce z Wyraju cudowną Złotą Jabłoń i towarzyszące jej zawsze nieskalane źródło Wody Żywej.

.

W tej chwili gałąź jedna drzewa tak się skłania,

Że Żywa mogła narwać jabłek do śniadania.

I królowie śniadania takiego nie mają;

Smak niezrównany jabłek, które dojrzewają

Na drzewach rajskich szczęściem duszę rozpromienia.

Zjadłszy jabłka uczuła Żywa moc pragnienia.

Spojrzy w dół i widzi, że dzban u stóp leży

I to był dar cudowny umarłej macierzy.

Dzban cały złoty płonął w słonecznym promieniu,

Tym dzbanem wody Żywa nabrała w strumieniu,

Do ust zaniosła, smakiem cudnym się zadziwi,

Woda jak wino, taka w Raju ludzi żywi.

Gdy się wody napiła z cudnego strumienia

Smutek jej minął, twarz się dziewczynie przemienia,

Oczy się świecą jasno, uśmiech krasi usta,

W sercu uciecha staje i wesołość pusta.

.

Żywa i złota jabłońNie muszę chyba tłumaczyć pilnym czytelnikom baśni, że zarówno rajska jabłoń jak i strumień mają nadprzyrodzone właściwości, owoce i woda są bowiem nie tylko smakowite, ale też niezwykle odżywcze i niewyczerpane. Można nimi bez
końca karmić i poić nie tylko pojedyncze osoby, ale też wielkie rzesze ludu. Dzięki temu Żywa nie musi się już martwić o jadło ani napitek, ani o złe humory macochy.

Baba Jaga, widząc niepowodzenie swoich zabiegów, wpada oczywiście we wściekłość i udaje się wraz z córkami do lasu w poszukiwaniu trujących grzybów, co jest znanym wiedźmowym sposobem odreagowania wielkiego stresu.

Pod nieobecność macochy i jej nieodrodnych córeczek, odwiedza siostrę Czuryło, który tymczasem awansował na dworze Kraka, stając się królewskim przybocznym. Chce się przede wszystkim pochwalić własnymi osiągnięciami, staje jednak osłupiały, widząc siostrę pod czarodziejskim drzewem, a jego olśnienie i zdumienie sięga zenitu, gdy Żywa zaczyna śpiewać czarodziejską pieśń, jakiej nauczyła ją matka.

..

.

Staje pod drzewem, brata rękę ściska, śpiewa;

Śpiewa, a świat dokoła strój cudny przywdziewa.

Pieśń wszystko budzi, wszystko wkoło przemienione

I wszystko jest piękniejsze, w jaką spojrzeć stronę;

Pozłota wspomnień dziwnie wszystko przyobleka,

Myślisz, że świat czaruje pieśń tęskna człowieka.

Czuryło słucha, patrzy. Każdy promień słońca

Drga przy pieśni świątecznie, od końca do końca,

Nieba krągłego białe się złocą obłoki,

Pieśni słuchając młodość wspomniał świerk wysoki

Tam koło chaty. (…)  I chociaż Czuryło

Dużo widział w Krakowie, to co się jawiło

Teraz jego źrenicy przewyższało miarę

Wszystkich sadów królewskich, przewyższało wiarę!

Oko królewskie tego nigdy nie widziało,

Co dokoła szarego dziewczęcia jaśniało.

.

Zachwycony brat obiecuje opowiedzieć o tych cudach władcy, napomykając przy okazji, że Krak/Krakus wciąż nie znalazł dla siebie odpowiedniej małżonki. Pozostawia siostrę pod drzewem i pospiesznie wraca do Krakowa.

.

Komentarze