Produkcja urządzenia, które umożliwia sterowanie komputerem ustami czy opaski do badania jakości snu to przykłady na to, że w Polsce komercjalizacja badań może się udać. Aby współpraca z biznesem była sprawniejsza trzeba jednak zmian m.in. w myśleniu – komentuje ekonomistka.

Na polskich uczelniach powstają rozwiązania, którymi zainteresowani są prywatni przedsiębiorcy. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu opracowano np. PSI-Toolkit – zestaw narzędzi do przetwarzania języka naturalnego. Jak tłumaczy PAP pracujący nad rozwiązaniem prof. Krzysztof Jassem, narzędzia pozwalają m.in. rozłożyć tekst na poszczególne wyrazy, określić, jakimi są częściami mowy i wskazać jak tłumaczyć je na inne języki. Na podstawie PSI-Toolkit naukowcy z UAM opracowali dla firmy Samsung moduły tłumaczenia automatycznego. Prof. Jassem zdradza, że praca naukowców może być wykorzystana m.in. przy rozpoznawaniu mowy w smartfonach.

InvestigadoresUR

Z kolei ustomysz opracowana przez zespół prof. Andrzeja Czyżewskiego z Katedry Systemów Multimedialnych PG od pewnego czasu produkowana jest przez gdańską firmę Young Digital Planet. Ustomysz, dzięki pomocy kamery rejestrującej ruchy ust, pozwala sterować pracą komputera np. osobom sparaliżowanym. „Wychwytywane przez kamerę konkretne ruchy ustami powodują przesunięcie kursora czy wykonywanie innej czynności właściwej dla klasycznej myszy komputerowej” – mówi PAP prof. Czyżewski. Oprócz ustomyszy firma Young Digital Planet skomercjalizowała też inny wynalazek z PG – inteligentny długopis wyposażony w system czujników współpracujących z tabletem. Urządzenie sygnalizuje momenty, gdy pisak jest np. nieprawidłowo trzymany lub gdy piszący w trakcie ćwiczeń zbytnio wykracza poza wyznaczone linie. „Długopis jest pomocny w nauce pisania zwłaszcza dla dzieci zagrożonych dysleksją” – wyjaśnia prof. Czyżewski.

To przykłady na to, że współpraca między uczelniami a biznesem może się udać. Jest jednak sporo barier, które sprawiają, że naukowcy nie podejmują się komercjalizacji wystarczająco chętnie. Opowiada o nich w rozmowie z PAP główna ekonomistka Konfederacji Pracodawców Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. „Pracownicy uczelni są oceniani według liczby artykułów naukowych i książek, które wyprodukowali, a nie według wartości wniesionej do gospodarki, a więc projektów badawczych, które udało się skomercjalizować” – podkreśla.

Na problem ten zwracał uwagę wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Włodzisław Duch w lipcu na uroczystości powołania konsorcjum Instytut Autostrada Technologii i Innowacji. Przyznał, że aby w ocenie działalności jednostek naukowych i pracowników odpowiednio docenić wdrożenia, patenty i działalność praktyczną, trzeba by było „zrobić rewolucję w nauce, co trochę może potrwać”. Zapewnił jednak, że jego resort chce się zastanowić nad długofalową strategią w tym zakresie.

Komentarze