Jest z czego być dumnym

Są rzeczy z których możemy być dumni, tylko z reguły nie są to rzeczy o których mówi władza. Jak być tak do końca dumnym z Euro2012, podczas, gdy nie można zapisać dziecka do przedszkola, a w szpitalu trzeba stać w ogromnej kolejce, tylko po to by dostać termin za 14 lat? Jak cieszyć się z tego, że wydamy 100 miliardów złotych na modernizację armii, skoro nie stać na to, by wyżywić polskie dzieci?

„Rozwarstwienie społeczne” lub „nierówności”, zależnie jaki termin zostanie aktualnie wprowadzony do języka, sięgają niebotycznych poziomów podobnych do tych jakie znamy z USA. Naszą główną zaletą, z punktu widzenia zachodniego kapitału, jest tania siła robocza. To wyjątkowo uroczo podkreśla status Polski jako odległej kolonii, części obrzeży światowego kapitalizmu. Zresztą podobnie wygląda ruch ze znalezieniem pieniędzy na zbrojenia. Z uśmiechem na twarzy wkraczamy w poziom kacyków 3ciego swiata, których kraje mogą się pochwalić nowoczesnym sprzętem wojskowym, gdzie stoją architektoniczne monumety, symbole dokonań tego lub innego władcy, ale gdzie ludziom żyje się źle. 

Nasz kraj z pewnością nie jest nam przyjazny. Każdy Polak jest, według administracji państwowej, winny. Wystarczy jedna wizyta w Urzędzie Skarbowym, by przekonać się, że renesansowa zasada domniemania niewinności jeszcze do Polski nie dotarła. Tu każdy jest oszustem, chyba, że w jakiś sposób uda mu się udowodnić, że akurat nie jest. 

Mimo to, Polska ma czym się pochwalić.

Trzeba wymienić kilka spraw: przede wszystkim nasze rolnictwo, które pomimo embarga ze strony Unii Europejskiej (ziemniaki) potrafi podbijać niemalże wszystkie rynki. A skoro ani zachodni europejczycy, ani Rosjanie nie chcą jeść naszych produktów, to będą je jeść Chińczycy. 

Nasz kraj jest przepiękny, a my (wbrew pozorom) dbamy o środowisko naturalne. Ilość parków narodowych i różnego rodzaju programów ratowania czy restaurowania przyrody jest godna podziwu. Tylko w Polsce można spotkać gatunki zwierząt, które w innych krajach Europy zostały wybite do cna. Dziś to z Polski sprowadza się wilki czy rysie, aby znów pojawiły się w lasach na zachodzie kontynentu. Wielu turystów, którzy przybywają do kraju nad Wisłą, nie może uwierzyć własnym oczom, gdy widzi naszą przyrodę. 

Nie sposób też nie wspomnieć o niesamowicie pozytywnych zmianach jakie zachodzą w sektorze związanym z szeroko pojętą żywnością. Pod naszym nosem mają miejsce dwa niesamowity procesy.

https://www.outsidethebeltway.com/

https://www.outsidethebeltway.com/

Pierwszy z nich to opisywana już na naszym portalu „piwna rewolucja„. Jak grzyby po deszczu na terenie całej Polski wyrastają browary rzemieślnicze czy kontraktowe. Wraz z nimi powstają puby z polskim regionalnym piwem, sklepy (jak choćby współpracująca z nami Centrala Piwna) a zyski ze sprzedaży „korporacyjnych siurów” (określenie branżowe), jak choćby Żywca, lecą na łeb na szyje. 

Oceniam tę sprawę wyjątkowo pozytywnie i to z wielu powodów. Jednym z nich jest to unikatowe połączenie polskiej przedsiębiorczości i miłości do piwa. W tej sprawie po prostu nie uda nam się przegrać, choćbyśmy nie wiem jak się starali!

Kolejnym, jeszcze smaczniejszym procesem z którego powinniśmy być dumni, jest wzrost jakości oraz ilości polskich produktów regionalnych. W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje ogromny ruch zachęcający do przydomowej produkcji żywności, otwierania lokalnych rynków sprzedaży zdrowej i ekologicznie produkowanej żywności.

A u nas? Państwo z całą swoją potęgą, przemocą i majestatem walczy jak wściekłe by chronić interesy wielkich: sieci sklepów spożywczych i zachodnich koncernów produkujących sztuczną żywność, przed produktami małych i lokalnych producentów.

W tym sensie rację ma dr Michał Węgorz, gdy mówi, że „Polska to ciota„. Jak inaczej nazwać państwo, które występując przeciwko własnym obywatelom, walczy z małymi i słabymi, by chronić potężnych? W całej Unii Europejskiej tylko w Polsce kupno produktów prosto od rolnika jest przestępstwem

Nie zmienia to jednak faktu, że produkty prosto od producenta stają się coraz bardziej popularne. Wielu z nas, jeśli tylko ma taką możliwość, wybiera prawdziwy ser czy wędliny, zamiast sztucznej papki, którą można dostać w tym czy innym markecie. Gdyby państwo chociażby nie przeszkadzało, bo na wsparcie nie ma przecież co liczyć, byłoby jeszcze lepiej. Bo Polacy robią naprawdę niesamowite sery, wędliny, soki i przetwory. Kto próbował, ten wie.

Podobnych sukcesów jest o wiele więcej. Po prostu nikt o nich nie mówi.

.

Czas pogardy

Jest jeszcze jedna sprawa, która wydaje się ważna. Pamiętajmy, że w sporej mierze nasza historia jest po prostu zakłamana. Nauczono nas, że Polska powstała w 966 roku wraz ze chrztem księcia Mieszka I. Wmówiono, że od zawsze żyliśmy w ciemnym zabobonie, który przecież narzucono nam z Niemiec. Jaką tożsamość może posiadać naród, którego założycielski mit polega na odrzucenia własnej kultury (SIC!) na rzecz poddania się narzuconej siłą ideologii książąt i panów zachodniej Europy?

Być może to właśnie w tej masochistycznej, antyludzkiej „religii objawionej” należy upatrywać kultu porażki i klęski? Wszak Polska jest albo „przedmurzem chrześcijaństwa”, albo „Chrystusem narodów”. Współcześnie zaś forpocztą niemieckich interesów, za co srogo przyjdzie nam zapłacić. Tak czy inaczej zawsze wychodzi na tą przegraną. 

Woodstock_2013_dance

Woodstock 2013

Można chyba uznać, że obecnie żyjemy w czasie pogardy. W Unii Europejskiej nie ma społeczeństwa w którym poziom zaufania jest niższy niż w Polsce. Nie ufamy sobie nawzajem, nie cenimy się i nie szanujemy. Prawdę mówiąc: w taki sposób nas wychowano, tego nas nauczono i tak się nas traktuje. Czego innego można się spodziewać? Sami na to zapracowaliśmy.

W państwach w których poziom zaufania jest niski, rozwarstwienie społeczne jest wysokie a administracja publiczna jest wroga obywatelom, wolniej rozwija się gospodarka, spada tzw. „kapitał społeczny” a wraz z nim zwalnia wzrost PKB i nasze dochody. Zachodni giganci wysysają z Polski miliardy i to przy akompaniamencie braw panów z Wiejskiej. W internetowych sondach z okazji 25lecia, jako dwa główne powody niezadowolenia Polacy wymieniają: dziką prywatyzację oraz wzrost cen w porównaniu do niskich zarobków. 

Trudno oczekiwać, żeby było inaczej. Co mieliśmy wyprzedaliśmy za grosze, a nie zbudowaliśmy nic nowego w to miejsce. Kościół jątrzy i dzieli społeczeństwo jak tylko może, stygmatyzując ludzi z bruzdami i innych, którzy nie mieszczą się w jego ideologii. Państwo jak zwykle broni silnego, a uciska słabszego. To wszystko nie pomaga budować nam lepszego jutra.

Mimo to nasza pogarda dla samych siebie, innych Polaków i Polski jako takiej wydaje się być przesadzona.

W ostatnich latach wiele się zmieniło i to na lepsze. Te zmiany widać gołym okiem, wystarczy wyjść na chwilę z Internetu i popatrzeć jak rzeczywiście wygląda Polska. Pomimo kipiącej z mediów pogardy, życie toczy się swoim torem. Polska przedsiębiorczość, hart ducha i ironiczne podejście do kwestii narodu i państwa to chyba najlepsza odtrutka. 

Przede wszystkim nigdy nie wolno nam zapomnieć o tym, że Polska jest mistrzem Polski. Każdego roku, od 25 lat, wciąż wygrywamy ten puchar i nie zanosi się, żeby ktokolwiek miał nas wyprzedzić. Pamiętajmy też o tym, że potrafimy się świetnie bawić. Tej umiejętności nic nam nigdy nie odbierze!

.

Jakub N. Gajdziński

Komentarze