Jeleni skok czyli rozterki dziewicy
Słowna i honorowa bohaterka, rada nierada wyrusza wraz z narzeczonym do ziemi Franków, by tam dać się zakuć w małżeńskie okowy. Tymczasem jednak nie dopuszcza do siebie niemieckiego gacha, trwając niewzruszenie w przedmałżeńskim celibacie. Realizując swoje pokrętne plany, Popiel zawozi ją do Krakowa, którym włada jego wspólniczka i sojuszniczka Welinda. Ma nadzieję, że przykład rządzącej ludem wiedźmy, całkiem odmiennie radzącej sobie z męską opresją, podziała „rozmiękczająco” na twardą dziewoję. I rzeczywiście, wpatrując się w Welindę, jak gdyby swoje przyćmione, trochę zniekształcone, bardziej kobiece zwierciadlane wcielenie, wojowniczka zaczyna słabnąć w feministycznym uporze i kulcie tężyzny, dochodząc do niebezpiecznych dla siebie wniosków:
Harda Samożona raz pierwszy to pojęła,
Że kobieta bez boju panowanie wzięła
Swoje wśród mężów, że jej uśmiech więcej może,
Niżeli miecze, łuki i hartowne noże,
Niż nienawiść i wojna, i świecące zbroje,
I wojsk do bitwy wprawnych niezliczone roje.
I pojęła, że żona rycerskiego pana
Ponad dziewkę wojenną bywa szanowana
I zrozumiała wreszcie, że choć siłę straci
Swoją dziewiczą, stokroć za to jej zapłaci
Miłość Ritigerowa. I już dumna była,
Że się z takim rycerzem jak on zaręczyła.
I niewiele brakowało już, by królewna poniosła sromotną klęskę w germańskiej łożnicy, gdyby nie pewien niefortunny epizod na polowaniu. Zesłany najprawdopodobniej przez jasnych bogów jeleń bierze Ritigera na rogi i biedak zginąłby niechybnie, gdyby nie pomoc narzeczonej. Zawstydzony i upokorzony rycerz błaga Wandę, by nikomu nie zdradziła owej chwili słabości. Od tej chwili waleczna dziewica zaczyna domyślać się, iż padła ofiarą przewrotnego męskiego podstępu. Wymyśla zatem kolejne zawody, tym razem w strzelaniu z łuku i ciskaniu głazem na odległość. Pozbawiony pomocy wielkoluda, (który dawno już wrócił w swoje ukochane Tatry), Popiel, nie chcąc ujawnić prawdziwej natury czarnego maga, ucieka się do tanich sztuczek w rodzaju nacinania cięciwy, czym jeszcze bardziej zraża do siebie Wandę. Królewna rzuca się do ucieczki, wołając ze śmiechem, że zdobędzie ją ten, kto ją złapie. Ścigana zaciekle przez Ritigera/Popiela przemienionego znowu w sępa, niedoszła mężatka rzuca się do Wisły, tworząc po drodze, niejako mimochodem, przesławny Kopiec Wandy.
Wanda do Wisły w pół mili skoczyła,
Na lądzie suchym tylko ślad pozostawiła
Skoku swojego, ziemię nogą tak zorała,
Że wśród kwietnej równiny mogiła powstała
Wielka, którą do dziś dnia zwiedzają narody
Pomne, że stamtąd Wanda skoczyła do wody
Wiślanej. W wodzie Wanda jakby w domu była,
Wszakże od lat najmłodszych pod wodami żyła
U Czecha pod opieką. Wisła ją objęła
Nurtami matczynymi, Wisłą popłynęła
Ku Morzu Bałtyckiemu i w Czechowe kraje.
Dziewczyna sama sobie oszczędziła więc rozczarowania będącego udziałem niejednej kobiety zamężnej: przed ślubem powabny Ritiger, po ślubie paskudny Popiel. Wanda, wodna panna, słowiańska ondyna i pogromczyni bestialskich samców spełniła jednak swe powołanie i pozostała do końca wierna ideałom.
Przedziwne losy innych potomków Kraka w następnych odcinkach słowiańskiej sagi.
.
Tekst poematu opracował i komentarzem opatrzył
Witold Jabłoński





