„Unikanie wszelkiego rodzaju chemii i ulepszaczy jest kwestią bardzo istotną, niestety nieraz zdarza się, że wielu producentów o tym zapomina.” – rozmowa ze Szczepanem Gaworem, producentem wędlin Gawor.

 .

Czy receptury są tworzone bezpośrednio przez Pana, czy są one przekazywane z pokolenia na pokolenie?

Większość z nich jest przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Kultywujemy tradycje i korzystamy z dawnych receptur. Jeżeli jednak wprowadzamy nowe produkty, to wprowadzamy również i nowe receptury. Jednak większa część z nich bazuje na tym, co sprawdza się u nas od wielu lat.

.

Co decyduje o dobrym smaku wędlin? Czy jest to tylko brak konserwantów?

Tak, unikanie wszelkiego rodzaju chemii i ulepszaczy jest kwestią bardzo istotną. Niestety nieraz zdarza się, że wielu producentów o tym zapomina. Jednak absolutną podstawą jest dobra jakość mięsa. Jest to przecież podstawowy surowiec. Można powiedzieć, że „mięso mięsu nierówne”. Jest różnica w tym, jak się chowa i tuczy świnie – przekłada się to później na jego jakość.

.

W jaki sposób odróżnić wędlinę dobrą jakościowo od tej gorszej?

Niestety, wydaje mi się, że laikowi trudno będzie poznać tę dobrą wędlinę. Przecież firmy zawsze kładą nacisk, aby ich produkt dobrze się prezentował na sklepowej ladzie, niezależnie od tego, jakiej jakości jest. Dlatego też, przeciętny klient nie ma łatwego zadania, aby odróżnić produkty dobre, od tych, których lepiej jest unikać.

.

Niestety istnieje mylne przekonanie, że znana marka to wysoka jakość.

Tak, dokładnie. Popularna marka to nie wszystko. Osoby, które są już jakiś czas w tej branży, będą w stanie odróżnić „pomalowane” wędliny, od tych naturalnych.

Podam przykład: w sklepach, szynki sztucznie „malowane” są koloru czarnego. A przecież po wędzeniu, szynka ma kolor wiśniowy, lub też gdzieniegdzie trochę ciemniejszy. A później takie szynki okleja się etykietą z napisem „tradycyjna szynka”, podczas, gdy z tradycją nie ma ona absolutnie nic wspólnego. Wiele firm żeruje na nieświadomości klientów.

.

Popularnym zjawiskiem jest tzw. „drugie życie mięsa”, czyli właśnie to sztuczne odświeżanie produktów.

Niejednokrotnie zdarza się, że wędliny są nastrzykiwane różnymi substancjami. Firmy opanowały tę „sztukę” na tyle umiejętnie, że nieraz niemożliwym jest, aby to dostrzec. Waga produktu też robi swoje. Nieraz zdarza się, że jeden schab jest dużo tańszy od drugiego. Dlaczego? Ponieważ skład tego tańszego to w większości po prostu woda.

.

Dalsza część wywiadu

Komentarze