Czy wiesz, że na ocenę potrawy zamówionej w restauracji ma wpływ nie tylko jej smak? Restauratorzy co rusz stosują na nas – nieświadomych niczego klientów – różnego rodzaju „sztuki uwodzenia”, zwane również marketingiem sensorycznym.

Mimo, iż nie od dziś zdajemy sobie sprawę z ogromnego znaczenia ludzkich zmysłów, dopiero teraz zaczynają one mieć znaczenie w marketingu. Zacznijmy najpierw od wyjaśnienia, czym jest marketing sensoryczny. W Polsce dopiero raczkuje, jednak z roku na rok nabiera coraz większego znaczenia. Sensoryka – czyli oddziaływanie na zmysły klientów, poprzez umiejętnie dobrane bodźce zapachowe, dotykowe i słuchowe. Pierwsze szlaki zostały przetarte przez sklepy wielkopowierzchniowe, takie jak np. Kazar, Vistula, czy Stradivarius, które w swoich sklepach rozpylają stworzone na zamówienie mieszanki zapachowe, przyciągające konsumentów. Dobrym przykładem może być też IKEA, stosująca marketing wizualny, a przede wszystkim dotykowy, pozwalający swoim klientom na dotykanie i testowanie mebli i sprzętów dostępnych w sklepie.

Celem marketingu sensorycznego jest zaangażowanie zmysłów klientów i wpłynięcie na ich zachowania. Chodzi o stworzenie takiej atmosfery miejsca, którą klient będzie miło wspominał i do której będzie chciał wracać. W podejmowaniu decyzji zakupowych nie zawsze cena odgrywa najważniejszą rolę. Składają się na nie sprzedawcy, wywołujący określone emocje, rodzaj muzyki obecnej w lokalu, zapach, czy też sam wystrój wnętrza, czyli cała „otoczka”, której nieraz nawet nie jesteśmy świadomi.

.

Kelner zachowuje się w sposób niedopuszczalny w stosunku do dwójki klientów. Źródło: wikimedia.org

Celem marketingu sensorycznego jest zaangażowanie zmysłów klientów i wpłynięcie na ich zachowania. Chodzi o stworzenie takiej atmosfery miejsca, którą klient będzie miło wspominał i do której będzie chciał wracać. Źródło: wikimedia.org

.

Marketing sensoryczny w restauracjach?

Wbrew pozorom, idąc do restauracji, nie płacimy tylko za posiłek – kupujemy również wspomnienia. Blisko 60% klientów zostaje dłużej w restauracji, jeżeli odpowiada im tam panujący klimat.

Na atmosferę otoczenia składa się wiele czynników, takich jak kolory, obrazy, miękkość siedzeń czy muzyka w lokalu. Zmysł wzroku odgrywa ogromną rolę przy ocenianiu produktów. Wiedzą o tym na przykład właściciele restauracji El Bulli w Hiszpanii, gdzie możliwość znalezienia wolnego stolika jest właściwie… niemożliwa. Restauracja otwarta jest jedynie 6 miesięcy w roku, a rezerwacje przyjmowane były tylko przez 1 dzień i to jeszcze w roku poprzedzającym rezerwację. Niestety blisko 2 miliony chętnych musiało obejść się smakiem, ponieważ limit miejsc wynosił zaledwie 8 tysięcy.

Tak jak wspominałam wcześniej – kupujemy również wspomnienia, a fakt, że nie każdy może skorzystać z oferty restauracji sprawia, że chce się ją odwiedzić jeszcze bardziej. W czym więc tkwi jej sekret? Szef kuchni wprowadził w swojej ofercie… kuchnię molekularną, która za pomocą zaawansowanych technologii zmienia chemiczne oraz fizyczne właściwości produktów. Wykorzystywane są ciekły azot do szybkiego zamrażania i dwutlenek węgla do tworzenia pianek. Zaplecze kuchenne bardziej przypomina laboratorium, a menu przyprawia o zawrót głowy – makaron wyglądający jak bita śmietana, oliwki w kapsułkach, lody o smaku jajecznicy czy stek z łososia w formie ptasiego mleczka. Restauracja zachwyca otoczką luksusu, bogactwem zapachów oraz smaków. Prawdziwa uczta dla zmysłów!

.

Komentarze